Europa odcięła rosyjski gaz dokładnie wtedy, gdy Cieśnina Ormuz przestała działać

Share

Reading time: 6 min

UE przyjęła prawnie wiążący zakaz importu rosyjskiego LNG pięć tygodni temu. Teraz produkcja QatarEnergy stoi, Cieśnina Ormuz jest faktycznie zamknięta, europejskie magazyny gazu świecą wieloletnimi minimami, a kontynent, który gratulował sobie niezależności energetycznej, desperacko szuka surowca, z którego sam zrezygnował.

Nie da się tego ująć dyplomatycznie. Europa zbudowała architekturę energetyczną post-rosyjską, która niemal w całości opiera się na morskich dostawach LNG dwoma trasami: atlantycką ze Stanów Zjednoczonych i przez Zatokę Perską z Kataru. Jeden z tych korytarzy właśnie przestał funkcjonować. Drugi nigdy nie był zaprojektowany, by udźwignąć całe obciążenie samodzielnie. A siatka bezpieczeństwa, jaką dawał rosyjski gaz rurociągowy — jakkolwiek politycznie toksyczny — nie istnieje, bo Bruksela wykreśliła ją z równania 26 stycznia, pięć tygodni zanim irańskie drony uderzyły w Ras Laffan.

Liczby, które nie kłamią

Zacznijmy od zapasów. Według Bruegel, brukselskiego think tanku ekonomicznego, zapasy gazu w Unii Europejskiej wynosiły zaledwie 46 mld m³ na koniec lutego 2026 roku. Dla porównania — w tym samym okresie 2025 roku było to 60 mld m³, a w 2024 roku 77 mld m³. Niemieckie magazyny były zapełnione w 20,5% według stanu na sobotę. Francuskie — w 21%, jak wynika z danych Gas Infrastructure Europe cytowanych przez Euronews. To nie są komfortowe poziomy u progu kryzysu podażowego. To jedne z najniższych wiosennych stanów od lat.

Teraz nałóżmy na to bieżące zakłócenia. QatarEnergy wstrzymała całą produkcję LNG w poniedziałek po ataku irańskich dronów na obiekty w Ras Laffan Industrial City i Mesaieed Industrial City. Ta jedna decyzja usunęła z rynku ok. 20% globalnych mocy eksportowych LNG, jak wynika z analizy OilPrice.com. Holenderski benchmark TTF — główny europejski punkt odniesienia dla cen gazu — wystrzelił w ciągu dnia o 54%, chwilowo osiągając 47 EUR za megawatogodzinę, podał Bloomberg. Brytyjskie ceny gazu na dostawę następnego dnia skoczyły o ok. 40% do 110 pensów za term, jak donosił Guardian. Ropa Brent przekroczyła 82 USD za baryłkę — wzrost o 13% do najwyższego poziomu od stycznia 2025.

Cieśnina Ormuz, przez którą muszą przechodzić katarskie tankowce z LNG, jest faktycznie zamknięta. Dowódca IRGC oświadczył w poniedziałek, że każdy statek próbujący tranzytu zostanie podpalony. Według szacunków śledzenia ruchu statków przez Reuters, cytowanych przez Al Jazeera, co najmniej 150 tankowców zarzuciło kotwicę na otwartych wodach Zatoki. Pięć zostało już uszkodzonych. Ubezpieczyciele morscy, w tym Gard, Skuld i NorthStandard, ogłosili anulowanie pokrycia ryzyka wojennego od 5 marca. Hapag-Lloyd wstrzymał wszystkie przeprawy przez cieśninę. CMA CGM nakazała statkom w Zatoce pozostanie w miejscu. Jak ujął to jeden ze specjalistów od ryzyka wojennego — to faktyczna blokada.

Gorszy moment na sankcje trudno było wybrać

Oto, co sprawia, że sytuacja Europy różni się strukturalnie od 2022 roku, kiedy wybuchł poprzedni kryzys energetyczny. Cztery lata temu problemem było to, że Rosja użyła gazu rurociągowego jako broni. Europa improwizowała — postawiła pływające terminale LNG, podpisała awaryjne kontrakty ze Stanami Zjednoczonymi i Katarem i przetrwała. To doświadczenie miało uczynić kontynent odpornym. Zamiast tego stworzyło nową, równie skoncentrowaną zależność.

Rozporządzenie REPowerEU, opublikowane w Dzienniku Urzędowym 2 lutego 2026 roku, zakazuje krótkoterminowych kontraktów na rosyjski LNG od 25 kwietnia, a długoterminowych od 1 stycznia 2027 roku; gaz rurociągowy ma być wyeliminowany do września 2027. Rosyjski gaz stanowił jeszcze ok. 13% importu UE w 2025 roku — ponad 15 mld EUR rocznie, według własnych szacunków Rady Europejskiej. To nie jest trywialna ilość do utraty w momencie, gdy jednocześnie znika katarska produkcja, a Cieśnina Ormuz jest pod faktyczną blokadą.

Timing jest brutalny. Państwa członkowskie UE miały przedstawić krajowe plany dywersyfikacji do 1 marca — dosłownie dwa dni przed wybuchem kryzysu w Ormuz. Plany te zakładały sprawnie działający globalny rynek LNG z rosnącą podażą zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Kataru. Żaden z nich nie uwzględniał scenariusza, w którym 70% zapasowej zdolności produkcyjnej OPEC znajduje się za właśnie zablokowanym wąskim gardłem. Tym bardziej nie modelowały sytuacji, w której dzieje się to zaledwie cztery tygodnie po wejściu w życie regulacji wygaszającej import rosyjskiego gazu.

Pułapka na własne życzenie

Nikt poważny nie twierdzi, że odcinanie Europy od rosyjskiej energii było zasadniczo błędem. Moskwa faktycznie użyła gazu jako broni. Gazprom celowo niedostatecznie napełniał europejskie magazyny przed inwazją w 2022 roku, doprowadzając do ośmiokrotnego wzrostu cen. Polityczna logika odcinania Kremla od dochodów była słuszna. Nie było natomiast słuszne założenie, że globalne rynki LNG pozostaną wiecznie stabilne i obfite, podczas gdy Europa jedna po drugiej eliminuje swoje opcje awaryjne.

W pierwszej połowie 2025 roku kraje UE pozyskiwały 57% importu LNG ze Stanów Zjednoczonych, według IEEFA European LNG Tracker. Katar, Algieria i inni dostawcy uzupełniali resztę. Rosja, mimo wszystko, pozostawała czwartym co do wielkości dostawcą gazu do UE, eksportując w 2025 roku niemal 38 mld m³, jak wynika z obliczeń Bruegel. Zakazywanie tych dostaw przy jednoczesnym uzależnieniu od katarskich ładunków przechodzących przez 34-kilometrową cieśninę graniczącą z Iranem — to od początku był hazard. Tyle że do soboty nie wyglądał na hazard.

IntelliNews ujął to bez ogródek w poniedziałkowej analizie: jeśli wstrzymanie katarskiego gazu się utrzyma, Europa może nie być w stanie wdrożyć planowanego zakazu importu rosyjskiego gazu. Prawnie uzgodniony harmonogram zakazuje krótkoterminowych kontraktów na LNG od 25 kwietnia. To za 53 dni. Prognozy wskazują, że zapasy na kontynencie zakończą sezon grzewczy poniżej 20% — jeden z najsłabszych wyników od piętnastu lat. Uzupełnienie do docelowych 90% przed następną zimą było już strukturalnie ciasne. Teraz może okazać się arytmetycznie niemożliwe bez cofnięcia zakazu rosyjskiego gazu, przelicytowania Chin i Indii o każdy spotowy ładunek LNG na planecie — albo jednego i drugiego naraz.

Co czeka Europę

Unijna grupa koordynacyjna ds. gazu zbiera się w środę, by ocenić sytuację. Maksim Sonin, ekspert energetyczny ze Stanfordu, powiedział Al Jazeera, że nie spodziewa się powtórki kryzysu z 2022 roku. Zaznaczył jednak, że kolejne uderzenia w infrastrukturę gwałtownie eskalowałyby presję rynkową. Andreas Schroeder, szef analiz gazowych w ICIS, był mniej optymistyczny — napisał, że wzrost holenderskiego kontraktu TTF na najbliższy miesiąc powyżej 90 EUR za megawatogodzinę wydaje się realistyczny, jeśli bezpośredni katarski eksport LNG do Europy zostanie wyeliminowany. Dla kontekstu — TTF w 2021 roku wynosił średnio 47 EUR, rok przed tym jak osiągnął szczyt 311 EUR w najgorszej fazie kryzysu rosyjskiego.

Capital Economics szacuje, że utrzymanie cen ropy na poziomie 100 USD za baryłkę dołożyłoby 0,6–0,7 punktu procentowego do globalnej inflacji. Jeśli dodać do tego rosnącą dominację Kataru w globalnych dostawach LNG, wycofywanie się ubezpieczycieli z pokrycia ryzyka wojennego w Zatoce oraz azjatyckich kupców, dla których cena nie stanowi bariery i którzy agresywnie walczą o każdy dostępny ładunek — Europa patrzy na potężne zaciskanie kosztów, które jej własny kalendarz legislacyjny dodatkowo pogorszył.

Analiza Bruegel trafia w sedno problemu strukturalnego: ekspozycja Europy na szoki geopolityczne nadal wynika z uzależnienia od importowanych paliw kopalnych handlowanych na zmiennych rynkach globalnych — nawet jeśli zależność przesunęła się z Rosji na innych dostawców. Kontynent nie osiągnął niezależności energetycznej. Osiągnął rebranding energetyczny. Surowiec wciąż płynie z daleka. Wciąż przechodzi przez wąskie gardła. Jedyna różnica polega na tym, że to wąskie gardło przeniosło się z rurociągów jamalskich do Cieśniny Ormuz, a polityczna dźwignia przesunęła się z Moskwy do Teheranu.

To jest niewygodna prawda, z którą europejscy decydenci będą musieli się zmierzyć w tym tygodniu. Sankcje na Rosję były wyborem geopolitycznym. Uzależnienie od gazu z Zatoki — jego niezamierzoną konsekwencją. A Cieśnina Ormuz właśnie zamieniła tę konsekwencję w kryzys.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Artur Szablowski
Artur Szablowski
Chief Editor & Economic Analyst - Artur Szabłowski is the Chief Editor. He holds a Master of Science in Data Science from the University of Colorado Boulder and an engineering degree from Wrocław University of Science and Technology. With over 10 years of experience in business and finance, Artur leads Szabłowski I Wspólnicy Sp. z o.o. — a Warsaw-based accounting and financial advisory firm serving corporate clients across Europe. An active member of the Association of Accountants in Poland (SKwP), he combines hands-on expertise in corporate finance, tax strategy, and macroeconomic analysis with a data-driven editorial approach. At Finonity, he specializes in central bank policy, inflation dynamics, and the economic forces shaping global markets.

Read more

Latest News