Iran zniszczył 17 procent zdolności eksportowych LNG Kataru. Naprawa potrwa do pięciu lat

Share

Reading time: 7 min

Irańskie pociski uderzyły w środę w Ras Laffan Industrial City, powodując – jak określiła to QatarEnergy – „rozległe zniszczenia” w dwóch z czternastu katarskich linii produkcyjnych LNG oraz w jednym z dwóch zakładów przetwarzania gazu na paliwa płynne (GTL). Prezes QatarEnergy Saad al-Kaabi powiedział agencji Reuters, że 12,8 mln ton rocznej zdolności produkcyjnej LNG – około 17 procent zdolności eksportowych Kataru – zostało wyłączonych z eksploatacji na okres od trzech do pięciu lat. Szacowany koszt zniszczeń wynosi 26 mld USD. Brent na krótko dotknął w czwartek rano poziomu 119 USD za baryłkę, po czym ustabilizował się w okolicach 112 USD.

Ras Laffan, położone 80 kilometrów na północny wschód od Dohy, to największy kompleks produkcji skroplonego gazu ziemnego na świecie. Przed wybuchem konfliktu odpowiadało za około 20 procent globalnych dostaw LNG – wynika z danych Kpler. Jeszcze trzy tygodnie temu stanowiło fundament całego modelu gospodarczego Kataru. Al-Kaabi przekazał agencji Reuters, że zakłócenia będą kosztować około 20 mld USD utraconych rocznych przychodów, a zniszczenia „cofnęły region o 10–20 lat”.

Sekwencja eskalacji

Łańcuch wydarzeń rozpoczął się od izraelskiego uderzenia w irańskie złoże gazu ziemnego South Pars – obiekt zapewniający 80 procent krajowych dostaw gazu Iranu, jak podaje Center on Global Energy Policy na Uniwersytecie Columbia. South Pars to jednocześnie wspólna formacja geologiczna pod dnem Zatoki Perskiej, eksploatowana również przez Katar. Prezydent Trump oświadczył publicznie, że Stany Zjednoczone „nic nie wiedziały” o izraelskim ataku. Następnie ostrzegł na Truth Social, że jeśli Iran „nierozsądnie zdecyduje się zaatakować” Katar, Stany Zjednoczone „masowo zniszczą całe złoże gazowe South Pars”.

Iran zaatakował mimo to. Korpus Strażników Rewolucji uprzedził wcześniej, że uderzy w infrastrukturę energetyczną w Katarze, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pociski trafiły w Ras Laffan, wywołując trzy pożary – poinformowało katarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. QatarEnergy potwierdziła w kolejnym komunikacie, że kilka dodatkowych instalacji LNG również zostało trafionych, „powodując znaczne pożary i rozległe dodatkowe zniszczenia”. Saudyjskie Ministerstwo Obrony zgłosiło przechwycenie czterech pocisków balistycznych wymierzonych w Rijad i dwóch skierowanych na region wschodni. Abu Zabi zamknęło swoje zakłady gazowe Habshan po tym, jak odłamki przechwyconego pocisku spowodowały uszkodzenia – podał Bloomberg. Irański pocisk spadł w pobliżu australijskiej kwatery wojskowej w ZEA, jak poinformował premier Anthony Albanese.

Katarskie MSZ uznało irańskich attaché wojskowych i bezpieczeństwa za personae non gratae, dając im 24 godziny na opuszczenie kraju. Premier szejk Mohammed bin Abdulrahman Al Thani potępił atak, stwierdzając, że miał on „poważne konsekwencje dla globalnych dostaw energii” i odrzucając irańskie twierdzenia, jakoby celem były amerykańskie interesy. „Dowodem na to jest atak, który wymierzono w instalację gazową Państwa Katar” – powiedział.

Skala zniszczeń

To nie był pierwszy atak na Ras Laffan. Już 2 marca, zaledwie kilka dni po wybuchu wojny, irańskie drony uderzyły w kompleks oraz pobliską stację uzdatniania wody w Mesaieed Industrial City, co skłoniło QatarEnergy do wstrzymania całej produkcji LNG. Atak rakietowy z 18 marca miał jakościowo inny charakter. Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, podał, że dwie z czternastu linii produkcyjnych LNG oraz zakład Pearl GTL zostały bezpośrednio uszkodzone. Według oceny al-Kaabiego przekazanej Reutersowi naprawy potrwają od trzech do pięciu lat, a utracona zdolność produkcyjna to 12,8 mln ton LNG rocznie. Koszt budowy uszkodzonych obiektów wyniósł około 26 mld USD. ExxonMobil – jak podał al-Kaabi – posiada 34-procentowy udział w linii produkcyjnej S4 i 30-procentowy w linii S6.

Straty daleko wykraczają poza sam LNG. Al-Kaabi poinformował Reuters, że katarski eksport kondensatu spadnie o około 24 procent, skroplonego gazu ropopochodnego (LPG) o 13 procent, helu o 14 procent, a nafty i siarki – o 6 procent każdy. Strata helu jest szczególnie dotkliwa: gaz ten jest niezbędny w produkcji półprzewodników, skanerach MRI i badaniach naukowych, a Katar jest jednym z głównych światowych dostawców. QatarEnergy ogłosiła siłę wyższą w odniesieniu do długoterminowych kontraktów na dostawy LNG z odbiorcami we Włoszech, Belgii, Korei Południowej i Chinach – potencjalnie na okres do pięciu lat.

Dla zobrazowania skali: całkowita zdolność eksportowa Kataru w zakresie LNG wynosiła przed wojną około 77 mln ton rocznie. Utrata 12,8 mln ton to mniej więcej jedna szósta potencjału eksportowego kraju. QatarEnergy była w trakcie uruchamiania 47 mln ton nowych mocy produkcyjnych na lata 2026–2028 w ramach rozbudowy North Field – projektu, który teraz komplikuje zamknięcie Cieśniny Ormuz oraz aktywne działania wojenne w samym miejscu produkcji.

Tom Marzec-Manser, dyrektor ds. gazu i LNG w Wood Mackenzie, powiedział Al Jazeera, że z powodu rozległych zniszczeń „nawet po zakończeniu konfliktu z Iranem i ewentualnym ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz katarska produkcja LNG nie wróci do pełnej mocy w ciągu kilku tygodni, jak wcześniej zakładano”. Założenie, na którym opierała się większość prognoz rynku energetycznego – że produkcja Kataru odrodzi się natychmiast po ustaniu walk – straciło aktualność.

Kto jest najbardziej narażony

Najbardziej bezpośrednio zagrożone są rynki azjatyckie. Indie pozyskują od 42 do 52 procent importowanego LNG z Kataru – wynika z danych Center for a New American Security. Indyjskie firmy zaczęły ograniczać dostawy gazu przemysłowego o 10–30 procent jeszcze przed atakiem z 18 marca. Indyjskie MSZ poinformowało CNBC, że prowadzi rozmowy z Iranem w sprawie przepuszczenia 22 statków przez Cieśninę Ormuz; dwa z nich dotarły już do indyjskich portów.

Korea Południowa i Japonia są silnie uzależnione od importu surowców energetycznych. Bank of Japan w czwartkowym komunikacie dotyczącym polityki pieniężnej wprost wskazał na konflikt bliskowschodni jako czynnik utrzymania stóp procentowych na poziomie 0,75 procent, zauważając, że „ceny ropy naftowej znacząco wzrosły” i że „dalszy rozwój sytuacji wymaga szczególnej uwagi”.

Bezpośrednia ekspozycja Europy na katarski LNG jest mniejsza niż Azji, ale bardziej dotkliwa, niż sugerowałby sam udział liczbowy. Katar dostarczał około 6–8 procent unijnego importu LNG w 2025 roku – wynika z danych Eurostat. Stany Zjednoczone odpowiadały za niemal 60 procent, a Norwegia zapewnia około 30 procent gazu rurociągowego. Jednak – jak podał Euronews – prawdziwe ryzyko tkwi w efekcie wypierania: gdy azjatyccy odbiorcy rzucają się na rynku spot po zastępcze ładunki, licytują się z europejskimi importerami, podbijając ceny na całym rynku niezależnie od bezpośrednich źródeł zaopatrzenia. Europejskie magazyny gazu są zapełnione w około 30 procentach – wynika z danych Gas Infrastructure Europe – znacznie poniżej 54-procentowej średniej sezonowej. Najbardziej narażonymi członkami UE są Włochy i Belgia, dla których Katar odpowiada odpowiednio za około 30 i 8 procent importu LNG. Belgijskie zapasy na poziomie około 25,5 procent dodatkowo pogłębiają zagrożenie.

Komisja Europejska zwołała w środę nadzwyczajne grupy koordynacyjne. Komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen wskazał na kontynuację dostaw ze Stanów Zjednoczonych i norweski gaz rurociągowy jako czynniki stabilizujące. Przekaz Komisji brzmiał: natychmiastowych niedoborów nie ma. Benchmark TTF dla europejskiego gazu ziemnego opowiadał jednak zupełnie inną historię – w czwartek wzrósł o 11–17 procent i podwoił się od początku miesiąca.

Szersza wojna energetyczna

Brent w czwartek rano na krótko przekroczył 119 USD za baryłkę, po czym cofnął się do okolic 112 USD – wciąż 4,5-procentowy dzienny wzrost, jak podało CNBC. WTI dotknęło poziomu 100,04 USD. Cieśnina Ormuz, przez którą przed wojną przechodziło około 20 procent światowego handlu ropą i porównywalny udział LNG, pozostaje faktycznie zamknięta dla komercyjnego ruchu tankowców. Skumulowany efekt zamknięcia Ormuz, zniszczeń w Ras Laffan, ataków na saudyjskie rafinerie i kuwejckie obiekty tworzy to, co starszy doradca ds. energii Gulf Oil Tom Kloza określił jako scenariusz, w którym „wszelkie prognozy tracą sens”.

Katarski minister energii al-Kaabi ostrzegał 6 marca, że jeśli konflikt będzie się przedłużał, inni producenci z Zatoki Perskiej mogą zostać zmuszeni do wstrzymania eksportu i ogłoszenia siły wyższej, a „to pogrąży gospodarki świata”. Trzy tygodnie później scenariusz, który opisywał, staje się rzeczywistością. Seb Kennedy, założyciel Energy Flux – niezależnej platformy analitycznej ds. gazu i LNG – powiedział Middle East Eye, że skutki „będą głębokie i długotrwałe, i prawdopodobnie przyćmią skalą i zakresem wpływ rosyjskiej inwazji na Ukrainę z 2022 roku”. Marzec-Manser z Wood Mackenzie zwrócił uwagę na strukturalną różnicę odróżniającą ten kryzys od poprzednich szoków naftowych: w przeciwieństwie do ropy, na globalnym rynku LNG nie ma żadnych wolnych mocy produkcyjnych. Każdy działający zakład pracuje już na maksymalnych obrotach. Nie istnieje żaden bufor zdolny zamortyzować tę stratę.

Dotychczasowa odpowiedź Waszyngtonu ograniczyła się do zawieszenia Jones Act na 60 dni w celu ułatwienia krajowego transportu paliw oraz koordynacji uwolnienia rezerw strategicznych ropy naftowej. Żadne z tych działań nie rozwiązuje problemu strukturalnej utraty 12,8 mln ton rocznej zdolności produkcyjnej LNG, która nie powróci przed 2029 rokiem – w najlepszym razie. Dla gospodarek Azji i Europy uzależnionych od importu energii atak z 18 marca na Ras Laffan nie jest szokiem cenowym. Jest szokiem podażowym. Ta różnica ma fundamentalne znaczenie, ponieważ szoki cenowe można zabezpieczyć. Fizycznych niedoborów – nie.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.

Pełną chronologię wpływu wojny w Iranie na rynki globalne znajdziesz na naszej stronie referencyjnej.

Artur Szablowski
Artur Szablowski
Chief Editor & Economic Analyst - Artur Szabłowski is the Chief Editor. He holds a Master of Science in Data Science from the University of Colorado Boulder and an engineering degree from Wrocław University of Science and Technology. With over 10 years of experience in business and finance, Artur leads Szabłowski I Wspólnicy Sp. z o.o. — a Warsaw-based accounting and financial advisory firm serving corporate clients across Europe. An active member of the Association of Accountants in Poland (SKwP), he combines hands-on expertise in corporate finance, tax strategy, and macroeconomic analysis with a data-driven editorial approach. At Finonity, he specializes in central bank policy, inflation dynamics, and the economic forces shaping global markets.

Read more

Latest News