Reading time: 5 min
Premier Sanae Takaichi spotkała się w środę w Tokio z dyrektorem wykonawczym IEA Fatihem Birolem i poprosiła agencję o przygotowanie dodatkowego skoordynowanego uwolnienia rezerw ropy. Pierwszy zrzut, uzgodniony 11 marca, odblokował 400 milionów baryłek. Birol stwierdził, że to zaledwie 20 procent tego, czym dysponują kraje członkowskie IEA, i dodał, że jest gotowy do działania, jeśli zajdzie taka potrzeba. Takaichi przekazała mu, że kraje azjatyckie borykają się z poważnymi trudnościami. Czterdzieści pięć japońskich statków wciąż tkwi uwięzionych w Zatoce Perskiej.
Japonia wykorzystała 20 procent awaryjnych zapasów. Już prosi o więcej.
Skoordynowany zrzut z 11 marca był największym w 52-letniej historii IEA. Miał zrekompensować utratę około 20 milionów baryłek dziennie, które normalnie przepływają przez Cieśninę Ormuz. Dwa tygodnie później cieśnina pozostaje faktycznie zamknięta. Iran przeprowadził 21 potwierdzonych ataków na statki handlowe. Ruch tankowców sięga mniej więcej jednej piątej normalnego poziomu. Te 400 milionów baryłek kupiło czas – ale nie rozwiązanie problemu.
Prośba Takaichi ma kluczowe znaczenie, ponieważ przesuwa IEA z trybu reagowania na tryb wyprzedzający. Premier nie poprosiła o natychmiastowy zrzut – poprosiła agencję o przygotowanie się do niego, co oznacza, że Tokio planuje z myślą o wojnie trwającej dłużej niż do końca kwietnia. Japonia zaczęła w ubiegłym tygodniu uwalniać 15-dniowe rezerwy ropy z sektora prywatnego. We wtorek ogłosiła, że rozpocznie korzystanie z zapasów rządowych. Planuje też uwolnić ropę ze wspólnych rezerw przechowywanych w kraju przez Arabię Saudyjską, ZEA i Kuwejt – na mocy umów dających japońskim firmom naftowym preferencyjne prawa zakupu w sytuacjach kryzysowych.
Birol potwierdził w Tokio, że IEA konsultuje się z rządami w Azji i Europie w sprawie dalszych uwolnień rezerw. W tym tygodniu przebywa w Australii przed szczytem G7. Uwolnione dotychczas 400 milionów baryłek stanowi 20 procent łącznych zapasów państw członkowskich IEA, co pozostawia w rezerwie około 1,6 miliarda baryłek. Ale rezerwy to nie produkcja – to bufor, który kupuje tygodnie, nie miesiące, a każda uwolniona baryłka to baryłka, której nie da się uwolnić ponownie bez uzupełnienia zapasów. Hitoshi Nagasawa, prezes Japan Shipowners’ Association i szef NYK Group – jednej z największych firm żeglugowych na świecie – powiedział w środę, że 45 statków związanych z Japonią nadal utknęło w Zatoce Perskiej.
Sektor prywatny Indii na trzyletnim minimum – zanim pełne skutki wojny zdążyły uderzyć
Wstępny wskaźnik India Composite PMI opracowany przez HSBC i S&P Global spadł w marcu do 56,5 z 58,9 w lutym. To najniższy odczyt od października 2022 roku i pierwsza twarda dana pokazująca wpływ wojny na trzecią co do wielkości gospodarkę Azji. PMI dla przemysłu spadł do 53,8 – minimum od czterech i pół roku – z 56,9 w lutym. Oba odczyty utrzymują się powyżej progu 50 oddzielającego ekspansję od recesji, ale tempo spowolnienia jest bardziej strome niż cokolwiek, czego Indie doświadczyły od fazy odbudowy po pandemii.
Szczegóły dają do myślenia. Nowe zamówienia krajowe rosły w najwolniejszym tempie od ponad trzech lat pod wpływem zaburzeń rynkowych i kosztów energii. Koszty nakładów dla firm prywatnych rosły najszybciej od niemal czterech lat, napędzane podwyżkami cen aluminium, chemikaliów, komponentów elektronicznych, energii, żywności, rudy żelaza, skóry, ropy, gumy i stali. Firmy częściowo zaabsorbowały wzysty, ściskając marże, ale ceny wyjściowe i tak rosły w najszybszym tempie od siedmiu miesięcy. Główna ekonomistka HSBC ds. Indii Pranjul Bhandari zauważyła, że szok energetyczny rozwija się w czasie rzeczywistym zarówno w przemyśle, jak i usługach.
Kontrapunkt stanowi eksport. Sprzedaż międzynarodowa rosła w marcu w rekordowym tempie, napędzana przez sektor usług. Ta dywergencja – słabnący popyt krajowy przy jednoczesnym skoku eksportu – sugeruje, że indyjska gospodarka dzieli się na dwa tory. Sektor eksportowy czerpie korzyści ze słabszej rupii i przekierowanego globalnego popytu, natomiast gospodarka krajowa absorbuje inflację. Jeśli wojna potrwa do drugiego kwartału, odczyty PMI prawdopodobnie spadną jeszcze bardziej, gdy pełne przełożenie kosztów energii dotrze do konsumentów.
Malezja zwołała nadzwyczajne posiedzenie gospodarcze. A dzień później kolejne.
Premier Anwar Ibrahim przewodniczył we wtorek specjalnemu posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w celu koordynacji malezyjskiej odpowiedzi na konflikt. W środę zwołał specjalne posiedzenie Krajowej Rady Działań Gospodarczych, aby omówić dalsze środki. Dwa posiedzenia kryzysowe w dwa dni – w kraju importującym od 60 do 95 procent ropy. Malezyjska Rada Bezpieczeństwa Narodowego ogłosiła, że z zadowoleniem przyjmuje pięciodniową pauzę w atakach jako szansę na szczere negocjacje, ale działania rządu wskazują, że przygotowuje się on na scenariusz, w którym pauza okaże się fiaskiem.
Anwar rozmawiał we wtorek telefonicznie z przywódcami Japonii, Bahrajnu, ZEA i Nowej Zelandii. Zakres tych rozmów – obejmujący zarówno importerów energii, jak i producentów z Zatoki – wskazuje, że Malezja gra jednocześnie po obu stronach łańcucha dostaw. Tajlandzka giełda skoczyła w środę o 3,37 procent na nadziejach na zawieszenie broni, ale bazowa rzeczywistość w regionie ASEAN się nie zmieniła. Filipiny przeszły na czterodniowy tydzień pracy dla urzędników. Tajlandia odesłała agencje rządowe do domu. Bangladesz rozmieścił żołnierzy przy magazynach paliw. Nadzwyczajne posiedzenia Malezji to instytucjonalna wersja tego samego impulsu: etap biernej obserwacji dobiegł końca.
Kluczowy jest eskalacyjny zwrot instytucji
Trzy tygodnie temu Azja reagowała na wojnę za pośrednictwem rynków. Banki centralne korygowały oczekiwania stóp procentowych. Obligacje skarbowe się przyceniały. Waluty się poruszały. Ta faza się skończyła. Obecna reakcja ma charakter instytucjonalny. Premier państwa G7 sprowadza kierownictwo IEA do Tokio, by przygotować drugi awaryjny zrzut rezerw. Największe prywatne badanie koniunktury w Indiach pokazuje najostrzejsze pogorszenie popytu od trzech lat. Rząd kraju Azji Południowo-Wschodniej zwołuje jeden po drugim nadzwyczajne posiedzenia rad gospodarczych. Azjatycki Bank Rozwoju ogłosił we wtorek, że uruchamia wsparcie finansowe w celu złagodzenia gospodarczych skutków wojny.
Boao Forum for Asia opublikowało w tym tygodniu raport roczny na 2026 rok, prognozując wzrost regionalny na poziomie 4,5 procent. Prognoza ta została sfinalizowana przed wybuchem wojny. Marcowa aktualizacja S&P Global obcięła prognozy wzrostu na całej linii i podniosła projekcje inflacji dla każdej dużej gospodarki azjatyckiej. W scenariuszu alternatywnym, zakładającym zamknięcie cieśniny do końca kwietnia i średnią cenę Brent na poziomie 200 USD w drugim kwartale, Japonia – a prawdopodobnie również kilka innych gospodarek azjatyckich – wpadłaby w recesję.
Birol powiedział w Tokio, że ma nadzieję, iż kolejny zrzut nie będzie konieczny. Takaichi odpowiedziała, prosząc go mimo wszystko o przygotowanie takiego scenariusza. Właśnie w tej przestrzeni między nadzieją a gotowością operuje dziś azjatycki aparat polityczny. Czterysta milionów baryłek kupiło kontynentowi mniej więcej trzy tygodnie. Jeśli kolejne trzy tygodnie będą wyglądać jak poprzednie, pytanie nie brzmi, czy dojdzie do drugiego zrzutu. Pytanie brzmi, czy 1,6 miliarda baryłek wystarczy na wojnę, której końca nikt nie potrafi przewidzieć.