Minus 92 000 miejsc pracy. Plus 77% przychodów z AI. Ten sam piątek.

Share

Reading time: 6 min

W piątek rano raport NFP pokazał spadek zatrudnienia o 92 000 — pierwszy od pandemii. Stopa bezrobocia wzrosła do 4,4%. Dow otworzył się niemal 900 punktów niżej. A potem wyniki Broadcom w segmencie AI pociągnęły w górę cały sektor półprzewodników, a Nasdaq przed lunchem zdołał wrócić na plus. Witamy na najbardziej schizofrenicznym rynku od lat.

Dane były złe. Nie dwuznacznie złe. Nie „lekko poniżej konsensusu” złe. Bureau of Labor Statistics poinformowało, że amerykańska gospodarka straciła 92 000 miejsc pracy w lutym, jak podał TheStreet — wobec konsensusu zakładającego wzrost o 56 000. Już skromny styczniowy odczyt na poziomie 126 000 został zrewidowany w dół. Podobnie grudniowy. Łączna korekta za oba miesiące wyniosła 69 000 etatów, co oznacza, że rynek pracy był słabszy niż raportowano w każdym punkcie ostatniego kwartału. Stopa bezrobocia wzrosła do 4,4% z 4,3%.

To pierwszy ujemny odczyt NFP od pandemicznych lockdownów. Zaledwie dwa tygodnie temu gubernator Fed Christopher Waller mówił, że potrzebuje raportu za luty, zanim oceni, czy dane za styczeń stanowiły rzeczywiste odbicie. Teraz ma swoją odpowiedź — i nie jest to ta, której rynek oczekiwał.

Poranna rzeź

Reakcja na otwarciu była przewidywalna i brutalna. Dow stracił 880 punktów w ciągu pierwszych piętnastu minut sesji, spadając o 1,9% — żaden z 30 jego komponentów nie był na plusie, jak podał TheStreet. Goldman Sachs spadł o 3,68%. American Express stracił 3,61%. Caterpillar, już wcześniej poturbowany przez wycenę ryzyka łańcucha dostaw w związku z Iranem, oddał kolejne 2,81%. S&P 500 otworzył się 1,54% niżej. Russell 2000, najbardziej wrażliwy na stopy spośród głównych indeksów, stracił 1,91%.

Logika była prosta. Ujemne zatrudnienie plus ropa po 85 USD równa się stagflacja. Fed jest już uwięziony między inflacją, która nie chce spaść do celu, a rynkiem pracy, który właśnie zaczął się kurczyć. Obniżka stóp podsyca presję cenową napędzaną ropą. Utrzymanie stóp przyspiesza spadek zatrudnienia. Żadna opcja nie jest dobra. Obie są teraz na stole.

Sprzedaż detaliczna też nie przyniosła pocieszenia. Styczniowe dane pokazały spadek o 0,2% miesiąc do miesiąca, jak podał TheStreet. Indeks optymizmu gospodarczego IBD/TIPP wyniósł 47,5 wobec konsensusu 50,1, w dół z 48,8 — co sugeruje, że konsumenci już wyceniają inflacyjny wpływ wojny, zanim jeszcze pojawi się on w danych CPI. Jedyny jasny punkt — lutowa sprzedaż samochodów na poziomie 15,8 mln w ujęciu rocznym, znacznie powyżej szacunku 15,2 mln — został powszechnie zinterpretowany jako wyprzedzające zakupy konsumentów przed oczekiwanymi podwyżkami cen wynikającymi z ceł, a nie jako przejaw realnej siły popytu.

A potem pojawił się Broadcom

Przed południem rynek wykonał zwrot, który o 9:45 wydawałby się niemożliwy. S&P 500 wspiął się na plus, zyskując 0,6%. Nasdaq wzrósł o 0,7%. Katalizatorem był Broadcom, który zaraportował 77-procentowy wzrost przychodów z AI rok do roku — do 4,1 mld USD, jak podał Stock Market Watch. Akcje spółki wystrzeliły o 8%, a efekt aureoli pociągnął w górę NVIDIA, AMD i cały sektor półprzewodników.

Rynek mówi tu coś istotnego, nawet jeśli ten przekaz jest niewygodny. Gospodarka się rozszczepia. Cykliczna jej część — przemysł, logistyka, sektor przemysłowy, dobra konsumenckie wyższego rzędu — jest miażdżona przez ropę po 85 USD, zamrożone szlaki morskie i rynek pracy, który aktywnie się kurczy. Caterpillar spadał trzy sesje z rzędu. Boeing w dół. GE Aerospace w dół. United Airlines straciło 5% w sam czwartek, bo ceny paliwa lotniczego są aktualizowane w czasie rzeczywistym.

Gospodarka AI ma to gdzieś. Klientami Broadcom są hiperskalerzy budujący centra danych. Ich budżety inwestycyjne zostały ustalone, zanim spadła pierwsza bomba na Teheran, i nie są rewidowane z powodu wojny. Meta, Alphabet, Amazon i Microsoft łącznie zapowiedziały do 650 mld USD nakładów inwestycyjnych na 2026 rok, w większości związanych z AI. Te wydatki mają charakter kontraktowy, wieloletni i są w dużej mierze niewrażliwe na konflikt, który podnosi cenę diesla, ale nie cenę GPU.

Rynek dwóch prędkości

Na otwarciu w piątek 434 z 500 komponentów S&P 500 były na minusie, jak podał TheStreet. Wyjątki stanowiły niemal wyłącznie spółki energetyczne — jedyny sektor zyskujący na Brent po 85 USD — oraz garść spółek AI jadących na fali Broadcom. To nie jest zdrowy rynek. To dwa rynki noszące ten sam indeks.

Strateg Citi Scott Chronert ostrzegał wcześniej w tygodniu, że inwestorzy „muszą być przygotowani na niezamierzone konsekwencje konfliktu z Iranem, z potencjalnymi implikacjami dla naszych szerszych fundamentalnych i rynkowych prognoz”, jak podało CNBC. Wskazał na wyższą niż oczekiwano cenę ropy, konsekwencje inflacyjne i makroekonomiczny wiatr w oczy wobec wcześniejszych oczekiwań miękkiego lądowania — „z negatywnym przełożeniem na spółki cykliczne i segmenty SMID”. Podniósł też kwestię, że „wpływ AI na miejsca pracy białych kołnierzyków” może spotęgować presję, jeśli sytuacja na rynku pracy ulegnie dalszemu pogorszeniu.

To nakładanie się problemów jest już widoczne w danych. Lutowy spadek zatrudnienia nie koncentrował się w jednym sektorze — miał charakter szeroki, jak wynika z raportowania TheStreet. A korekty w dół za grudzień i styczeń sugerują, że osłabienie poprzedza konflikt z Iranem — co oznacza, że wojna uderza w gospodarkę, która już hamowała, a nie taką, która dynamicznie rosła.

Co teraz zrobi Fed

Przed piątkowym odczytem rynek przesunął oczekiwaną pierwszą obniżkę stóp z lipca na wrzesień i zredukował łączną liczbę oczekiwanych cięć w 2026 roku z trzech do dwóch. Prawdopodobieństwo marcowej obniżki wynosiło 4,4%, według danych CME FedWatch cytowanych przez LiteFinance. Po NFP rachunek się zmienia. Rynek pracy aktywnie tracący etaty daje Fed mandat do luzowania. Ale cena ropy zmierzająca ku największemu tygodniowemu wzrostowi od 2022 roku — z Brent powyżej 85 USD i wciąż faktycznie zamkniętą cieśniną Ormuz — daje mu mandat do wstrzymania się.

Minister energii Kataru ostrzegł w piątek, że ropa może się podwoić — do ponad 150 USD — jeśli wojna potrwa jeszcze kilka tygodni, jak podał 24/7 Wall Street. To nie scenariusz bazowy, ale nie jest to już ryzyko ogona. Jeśli się zmaterializuje, impuls inflacyjny sprawi, że jakakolwiek obniżka stóp stanie się politycznie i ekonomicznie nie do obrony, niezależnie od kondycji rynku pracy.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła w czwartek do 4,14%, najwyższego poziomu od trzech tygodni, odzwierciedlając premię inflacyjną. Jeśli piątkowe dane o zatrudnieniu ostatecznie ściągną rentowności w dół na fali strachu przed recesją, przeciąganie liny między tymi dwiema siłami — inflacja pchająca rentowności w górę, recesja ciągnąca je w dół — będzie definiować najbliższy miesiąc handlu. Rynek obligacji nie był tak rozdarty od połowy 2022 roku.

Pytanie, na które nikt nie chce odpowiadać

Steve Eisman, bohater „The Big Short”, powiedział w poniedziałek w CNBC, że wojna z Iranem jest „bardzo, bardzo pozytywna” długoterminowo i że nie zmieniłby „ani jednej pozycji” z jej powodu. To było przed danymi o zatrudnieniu. Pytanie dla inwestorów brzmi teraz: czy handel na AI — jedyna część rynku wciąż generująca naprawdę silny wzrost przychodów — jest wystarczająco duża, by utrzymać indeks, gdy pozostałe 434 spółki toną.

W 2025 roku odpowiedź brzmiała: tak. Magnificent Seven odpowiadała za nieproporcjonalnie dużą część wzrostu zysków S&P 500, a indeks zyskał około 23% pomimo słabości we wszystkich pozostałych segmentach. W 2026 roku test jest trudniejszy, bo makroekonomiczne przeciwności nie są już teoretyczne. Ropa kosztuje 85 USD, nie 70 USD. Zatrudnienie spada, nie rośnie. Konsument się wycofuje, nie wydaje. A Fed nie może nikogo ratować bez ryzyka wywołania drugiej fali inflacji, wobec której pierwsza wyglądałaby łagodnie.

77-procentowy wzrost przychodów Broadcom z AI jest realny. 92 000 utraconych miejsc pracy też jest realne. Utrzymanie obu tych faktów jednocześnie w głowie to cena wstępu na ten rynek. Kto tego nie potrafi, nie jest przygotowany na to, co nadchodzi.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Mark Cullen
Mark Cullen
Senior Stocks Analyst — Mark Cullen is a Senior Stocks Analyst at Finonity covering global equity markets, corporate earnings, and IPO activity. A London-based professional with over 20 years of experience in communications and operations across financial, government, and institutional environments, Mark has worked with organisations including the City of London Corporation, LCH, and the UK's Department for Business, Energy and Industrial Strategy. His extensive background in strategic communications, market research, and stakeholder management — including coordinating financial services partnerships during COP26's Green Horizon Summit — informs his ability to distill complex market dynamics into clear, accessible analysis for investors.

Read more

Latest News