Reading time: 4 min
Wu Blockchain podał informację 14 marca, powołując się na trzy źródła: Coinbase prowadzi rozmowy z Bybit w sprawie strategicznej inwestycji partnerskiej. Żadna ze stron nie potwierdziła doniesień. Bybit wyceniany jest na ok. 25 mld USD. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, druga co do wielkości offshorowa giełda kryptowalut na świecie zyska regulowane wejście na rynek amerykański, a Coinbase dostanie coś, czego jeszcze nie ma: globalny zasięg offshore na dużą skalę. Oto, co to faktycznie oznacza.
Co podał Wu Blockchain
Oryginalny raport jest lakoniczny. Trzy źródła. Brak harmonogramu. Brak warunków finansowych. Brak oficjalnego komentarza ze strony Coinbase czy Bybit. Wu Blockchain poinformował, że Coinbase negocjuje z Bybit partnerstwo inwestycyjne, a celem Bybit jest wykorzystanie infrastruktury regulacyjnej Coinbase do wejścia na zgodny z przepisami rynek amerykański. To całe potwierdzone jądro tej historii. Reszta to ekstrapolacja – w tym, powiedzmy to wprost, większość tego, co następuje dalej.
Mimo to warto tę ekstrapolację przeprowadzić.
Dlaczego Bybit potrzebuje tego bardziej niż Coinbase
Bybit to druga co do wielkości offshorowa giełda kryptowalut na świecie pod względem wolumenu obrotów według CoinGecko. Operuje z Dubaju. Nie obsługuje bezpośrednio użytkowników z USA. W lutym 2025 r. padł ofiarą włamania na 1,4 mld USD – największego w historii giełd kryptowalutowych – i przetrwał je bez kryzysu płynnościowego, co samo w sobie było imponujące. Niedawno uzyskał autoryzację MiCAR w UE, co sygnalizuje, że zwrot w stronę compliance rozpoczął się jeszcze przed jakąkolwiek rozmową z Coinbase.
Rynek amerykański to jednak zupełnie inna sprawa. Uzyskanie licencji na działalność w USA to nie jest problem, który da się rozwiązać, zatrudniając prawników. Wymaga lat, relacji i historii współpracy z regulatorami, których Bybit nie posiada. Coinbase ma wszystkie trzy atuty – buduje tę infrastrukturę od 2012 roku. Jest notowany na Nasdaq. W 2025 r. przejął Deribit, największą na świecie giełdę opcji kryptowalutowych, za 2,9 mld USD, dodając do swojego bilansu najbardziej zaawansowany stos derywatowy w branży. Mniejszościowy udział Coinbase to nie tylko zastrzyk kapitału dla Bybit – to regulacyjna otoczka, której Bybit nie jest w stanie samodzielnie zbudować wystarczająco szybko.
Dlaczego Coinbase też na tym zależy
Słabość Coinbase jest lustrzanym odbiciem słabości Bybit. Dominuje w USA, ale poza granicami Stanów – już nie. Międzynarodowa baza klientów detalicznych i instytucjonalnych, którą Bybit budował przez dekadę w Azji, na Bliskim Wschodzie i w Europie, to dokładnie to, czego Coinbase brakuje. Przejęcie Deribit dało mu infrastrukturę derywatową. Udziały w Bybit dałyby dystrybucję. To połączenie – licencjonowana platforma w USA, globalny wolumen offshore i derywaty klasy instytucjonalnej – uczyniłoby Coinbase giełdą totalną, jaką od pewnego czasu sygnalizuje, że chce się stać. Star Xu, CEO OKX, ujął to prosto: „Jeśli to prawda, to dobrze dla branży. Wyższe standardy, mniej arbitrażu regulacyjnego.”
Punkt odniesienia dla wyceny to OKX po tym, jak Intercontinental Exchange, właściciel New York Stock Exchange, objął wcześniej w tym roku udziały strategiczne. Ta transakcja wyceniła OKX na ok. 25 mld USD. Bybit przy 25 mld USD to konsensus analityków jako kotwica wyceny. Giełda, która przeprowadza IPO dla wszystkich, a teraz sama wchodzi w offshore crypto – to wyznaczyło benchmark. Teraz Coinbase może powtarzać ten sam schemat na Bybit.
Regulacyjne tarcia, o których nikt nie mówi
I tutaj dochodzimy do części, którą pomija się w medialnym szumie. Każda transakcja, w której notowana na Nasdaq amerykańska giełda obejmuje mniejszościowy pakiet w offshorowej platformie, przejdzie przez wnikliwą kontrolę regulacyjną. SEC, FINRA i stanowi regulatorzy usług transmisji pieniężnej – wszyscy będą mieli zdanie. Historia włamania Bybit jest w aktach. Jego offshorowa siedziba jest w aktach. Fakt, że dopiero niedawno rozpoczął ścieżkę compliance – MiCAR w UE, w USA wciąż nic – też jest w aktach.
To wszystko dzieje się na tle CLARITY Act, który według podsumowania OANDA dotyczącego wydarzeń kryptowalutowych z marca 2026 r. przekroczył wyznaczony na 1 marca termin bez finalizacji, pozostawiając nierozstrzygniętą kwestię jurysdykcji między SEC a CFTC. USA forsują regulacje kryptowalutowe w ekspresowym tempie od czasu ogłoszenia Project Crypto przez SEC-CFTC na początku marca. Ale forsowanie ram regulacyjnych to nie to samo, co ich posiadanie. Transakcja Coinbase-Bybit nawigowałaby w tej niejednoznaczności, a nie czerpała korzyści z pewności.
Omawiana struktura to mniejszościowy pakiet udziałowy, a nie przejęcie. To celowy wybór. Obie firmy pozostają operacyjnie niezależne, tworząc jednocześnie strategiczne powiązanie. Bybit nie musi natychmiast spełnić wszystkich amerykańskich wymogów compliance. To ścieżka dojścia, nie brama wejściowa.
Jak zareagował rynek
COIN zamknął sesję 14 marca na poziomie 195,53 USD, zyskując 1,18% w ciągu dnia. W poprzednim miesiącu zyskał już blisko 20%. Rynek odczytał raport jako potwierdzenie strategicznego kierunku Coinbase, a nie jako sygnał ryzyka. To ciekawe, biorąc pod uwagę skalę niepewności regulacyjnej. Sugeruje to, że instytucjonalna interpretacja tej historii brzmi: Coinbase buduje infrastrukturę na następną fazę struktury rynku kryptowalut, a to kolejny punkt danych potwierdzający ten kierunek. Czy ta interpretacja przetrwa proces przeglądu regulacyjnego – to zupełnie inne pytanie.
Ani Coinbase, ani Bybit niczego nie potwierdzili. Brak harmonogramu. Brak term sheet. Brak złożenia dokumentów regulacyjnych. Na razie mamy do czynienia z doniesieniami o rozmowach między dwiema stronami. Jeśli transakcja nie dojdzie do skutku, będzie to miało duże znaczenie. Jeśli dojdzie – żadnego.
Obserwuj oficjalne oświadczenie. To będzie sygnał.