Reading time: 6 min
Pekin ogłosił w czwartek, na otwarciu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, cel wzrostu PKB na poziomie 4,5–5% na 2026 rok — najskromniejszy od ponad trzech dekad. Przekaz jest prosty: stary model przestaje działać, a nowy nie jest jeszcze gotowy.
Premier Li Qiang odczytał 35-stronicowy raport rządowy przed blisko 3000 delegatami zgromadzonymi w Wielkiej Hali Ludowej. Język dokumentu, jak na standardy chińskiej komunikacji politycznej, był uderzająco szczery. „Rzadko w ciągu wielu lat mierzyliśmy się z tak poważnym i złożonym otoczeniem, w którym zewnętrzne wstrząsy i wyzwania splatały się z krajowymi trudnościami i bolesnymi wyborami politycznymi” — powiedział Li, cytowany przez Associated Press. W ustach niemal każdego innego rządu takie zdanie byłoby banalne. W przypadku Pekinu, który przez ostatnie trzy lata upierał się przy celu „około 5%” i konsekwentnie go realizował, stanowi ono instytucjonalne przyznanie, że same liczby przestały wystarczać.
Liczby stojące za ustępstwem
Przedział 4,5–5% zastępuje cel „około 5%”, obowiązujący od 2023 do 2025 roku, gdy Chiny odnotowały dokładnie 5-procentowy wzrost. Bloomberg określił to jako pierwszą formalną korektę od 2023 roku i najskromniejszy cel od początku publikowania takich wskaźników na początku lat 90. Jedyny rok, w którym rząd w ogóle zrezygnował z wyznaczania celu, to 2020, gdy pandemia sparaliżowała gospodarkę.
Istotna nie jest sama różnica pół punktu procentowego, lecz strukturalna deterioracja, którą odzwierciedla. Inwestycje w aktywa trwałe — silnik napędowy chińskiego wzrostu przez dekady — spadły w 2025 roku o 3,8%, jak podał CNBC. To pierwszy roczny spadek w tej kategorii od dziesięcioleci. Inwestycje w nieruchomości zmalały o 17,2%, przedłużając kryzys trwający już piąty rok. Ceny producenckie obniżyły się o 2,6% rok do roku — trzeci kolejny rok deflacji cen producentów. Sprzedaż detaliczna, wskaźnik, którego przyspieszenie jest Pekinowi najbardziej potrzebne, wzrosła zaledwie o 3,6%.
Raport rządowy wyznaczył docelowy deficyt budżetowy na rekordowym poziomie „około 4%” PKB. Przewidziano emisję ultraddługich specjalnych obligacji skarbowych na kwotę 1,3 bln CNY (188,5 mld USD) — bez zmian wobec 2025 roku — oraz obligacji celowych samorządów lokalnych na 4,4 bln CNY. Na subsydia do wymiany towarów konsumpcyjnych przeznaczono 250 mld CNY, a na dokapitalizowanie dużych banków państwowych — 300 mld CNY. Cel inflacyjny ustalono na „około 2%”, a docelową stopę bezrobocia w miastach na ok. 5,5%. Wydatki na obronę wzrosną o 7% (wobec 7,2% w poprzednich latach) do 1,9 bln CNY (270 mld USD).
Zwrot ku konsumpcji — bez konsumentów
15. Plan Pięcioletni na lata 2026–2030 wprowadza coś, co Louis Kuijs z S&P Global określił w rozmowie z CNN jako precedens: explicite sformułowany cel „odczuwalnego wzrostu udziału konsumpcji w PKB”. Kierunek jest słuszny — konsumpcja gospodarstw domowych jako odsetek PKB w Chinach pozostaje jedną z najniższych wśród dużych gospodarek. Przepaść między zadeklarowaną ambicją a aktualną trajektorią jest jednak ogromna.
Konsumenci nie wydają pieniędzy, bo nie czują się bezpiecznie. Ceny nieruchomości wciąż spadają, pochłaniając oszczędności setek milionów gospodarstw domowych. Zatrudnienie w budownictwie i sektorze nieruchomości kurczy się od lat. He Meiru, pośrednik nieruchomości z południowych Chin cytowany przez AP, powiedział, że jego miesięczny dochód spadł do ok. 10 000 CNY — mniej niż jedna trzecia tego, co zarabiał pięć lat temu. Ecaterina Bigos z AXA Investment Managers przyznała w rozmowie z AP, że przestawienie Chin na wyższą konsumpcję krajową „wymaga czasu”. To delikatne ujęcie. Bez istotnego rozszerzenia sieci bezpieczeństwa socjalnego, powszechnej opieki zdrowotnej i reformy systemu emerytalnego chińskie gospodarstwa domowe będą nadal oszczędzać w tempie, które czyni gospodarkę opartą na konsumpcji arytmetycznie niemożliwą.
Li zapowiedział politykę dostosowaną do poszczególnych miast w celu stabilizacji rynku nieruchomości — poprzez kontrolę podaży nowych mieszkań i redukcję niesprzedanych zapasów. Subsydia na wymianę samochodów, sprzętu AGD i elektroniki będą kontynuowane. To działania podtrzymujące status quo, a nie reformy strukturalne, które przekonałyby chińskie rodziny do wydawania oszczędności zamiast ich gromadzenia.
Nadwyżka eksportowa nie utrzyma się wiecznie
To, co utrzymało Chiny na poziomie 5% wzrostu w 2025 roku, nie był popyt wewnętrzny — był to handel zagraniczny. Nadwyżka handlowa kraju skoczyła do rekordowego poziomu blisko 1,2 bln USD, jak podał AP, mimo że eksport do Stanów Zjednoczonych spadł pod ciężarem ceł. Pekin kompensował to, przekierowując dostawy do Azji Południowo-Wschodniej, na Bliski Wschód, do Ameryki Łacińskiej i Afryki. Strategia ta napotyka jednak coraz większy opór. Rządy od Dżakarty po Brukselę sprzeciwiają się chińskiemu dumpingowi — zwłaszcza w segmencie pojazdów elektrycznych, stali i półprzewodników, których chińska produkcja osiągnęła rekord 484 mld sztuk w 2025 roku.
Otoczenie celne zmieniło się po tym, jak Sąd Najwyższy USA unieważnił w zeszłym miesiącu cła oparte na IEEPA. Obecny reżim w ramach Section 122 nakłada jednolite 15-procentowe cło na cały import — znacząca redukcja wobec stawek 35–145%, które stosowano wobec chińskich towarów na mocy IEEPA. Section 122 wygasa jednak 24 lipca, a administracja już zapowiedziała dochodzenia w ramach Section 301, które mogą przywrócić celowane cła na chińskie produkty. USTR wskazał konkretnie na nadmiar mocy produkcyjnych, pracę przymusową i ceny farmaceutyków jako obszary zainteresowania, zgodnie z oświadczeniami Białego Domu po wyroku. Przedstawiciel handlowy USA Jamieson Greer poinformował dziennikarzy, że celem jest utrzymanie ceł specyficznych dla Chin na poziomie 35–50% za pomocą alternatywnych podstaw prawnych.
Dla Pekinu ten harmonogram tworzy problem planistyczny. 15. Plan Pięcioletni zakłada stopniowo mniej wrogie otoczenie handlowe. Wojna w Iranie i związane z nią zakłócenia globalnych szlaków morskich czynią to założenie mniej, a nie bardziej wiarygodnym. Chiny importują znaczną część ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. Faktyczne zamknięcie tego szlaku wodnego od czasu amerykańsko-izraelskich uderzeń 28 lutego wywindowało cenę ropy Brent powyżej 79 USD za baryłkę. Każdy dodatkowy dolar na baryłce podnosi chiński rachunek importowy i obcina marże eksportowego sektora produkcyjnego.
O czym Pekin milczy
Raport rządowy odniósł się do kryzysu na rynku nieruchomości, słabości popytu wewnętrznego i wrogiego otoczenia handlowego. Pominął jednak trzy kwestie, które analitycy uważają za równie istotne.
Po pierwsze, dług samorządów lokalnych. Władze prowincji i miast dźwigają szacunkowo 60 bln CNY pozabilansowych zobowiązań, w dużej mierze powiązanych z projektami infrastrukturalnymi o malejącej rentowności. Emisja obligacji celowych na 4,4 bln CNY ma częściowo służyć refinansowaniu tego długu, ale skala problemu wielokrotnie przekracza możliwości tego instrumentu.
Po drugie, demografia. Populacja w wieku produkcyjnym kurczy się od 2012 roku. Wskaźnik urodzeń nadal spada. Współczynnik obciążenia demograficznego rośnie szybciej, niż system emerytalny jest w stanie absorbować. Żaden z tych czynników nie znalazł odzwierciedlenia w głównych celach.
Po trzecie, pułapka deflacyjna. Trzy kolejne lata deflacji cen producenckich w połączeniu ze słabym wzrostem cen konsumenckich sugerują, że Chiny doświadczają deficytu popytu, którego stymulacja monetarna i fiskalna nie rozwiązała. Rząd wyznaczył cel inflacyjny na „około 2%”. Faktyczny wskaźnik CPI w 2025 roku był płaski — praktycznie zerowy, według danych NBS. Różnica między celem a rzeczywistością to nie błąd zaokrąglenia. To diagnoza strukturalna.
Uczciwa lektura sytuacji
Najuczciwsza interpretacja czwartkowych ogłoszeń jest taka, że Pekin zarządza kontrolowanym spowolnieniem, a nie projektuje ożywienie. Cel 4,5–5% jest osiągalny, zwłaszcza przy państwowych inwestycjach i przestrzeni fiskalnej, jaką daje deficyt na poziomie 4%. Jest to jednak dolna granica, nie górna. I pojawia się w momencie, gdy otoczenie zewnętrzne — od Cieśniny Ormuz po biuro Przedstawiciela Handlowego USA — działa wbrew niemal każdemu założeniu wpisanemu w plan.
Li Qiang zakończył obietnicą „poprawy poziomu życia i pobudzenia wydatków konsumenckich”. Delegaci zareagowali oklaskami — jak zawsze. Pytanie brzmi, czy chińskie gospodarstwa domowe zrobią to samo. Wszystkie dostępne dane wskazują, że nie — dopóki nie zmienią się bodźce strukturalne. Obniżenie celu to przyznanie się, że Pekin o tym wie. Przełożenie tej wiedzy na działanie to zupełnie inna sprawa.