Reading time: 9 min
Wskaźnik zaufania konsumentów Komisji Europejskiej spadł w kwietniu do minus 20,6 — najniższego poziomu od grudnia 2022 roku i trzeci miesiąc z rzędu w dół od wybuchu wojny z Iranem. Wskaźnik Nastrojów Gospodarczych (ESI) załamał się do 93,0, wyraźnie poniżej długoterminowej średniej 100. Oczekiwania dotyczące zatrudnienia runęły do 91,7. Dzień później EBC utrzymał stopy na poziomie 2,0%, Eurostat podał inflację na poziomie 3,0%, a PKB za pierwszy kwartał wyniósł zaledwie 0,1%. Christine Lagarde oznajmiła, że Rada Prezesów podejmie „bardziej świadomą decyzję” za sześć tygodni. Europejscy konsumenci nie zamierzają tyle czekać. Swoją decyzję już podjęli.
Seria publikacji danych między 29 a 30 kwietnia stanowi najbardziej kompleksowy obraz europejskiej gospodarki opublikowany w jednym momencie w 2026 roku. Wyniki ankiety biznesowo-konsumenckiej DG ECFIN pojawiły się we wtorek. W czwartek nadeszły jednocześnie: decyzja EBC w sprawie stóp, szybki szacunek inflacji Eurostatu i wstępny odczyt PKB za pierwszy kwartał. Każda z tych publikacji osobno zdominowałaby normalny cykl informacyjny. Razem rysują obraz gospodarki, w której nastroje pogarszają się szybciej niż aktywność realna — a bank centralny świadomie wybrał wyczekiwanie zamiast działania.
Konsument przestał wierzyć
Wskaźnik zaufania konsumentów, opracowywany przez Dyrekcję Generalną ds. Gospodarczych i Finansowych Komisji Europejskiej, to comiesięczny barometr nastrojów gospodarstw domowych w dwudziestu jeden państwach strefy euro. Mierzy, jak konsumenci oceniają własną sytuację finansową, szerszą perspektywę gospodarczą oraz zamiary dokonywania większych zakupów w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Indeks jest wyrażany jako saldo odpowiedzi pozytywnych i negatywnych i zazwyczaj pozostaje na ujemnym terytorium; jego długoterminowa średnia wynosi około minus 10, jak wynika z noty metodologicznej SwingFish.
W kwietniu 2026 roku odczyt wyniósł minus 20,6 — spadek o 4,3 punktu z minus 16,3 w marcu, który sam obniżył się o 4,0 punktu z minus 12,3 w lutym, według Trading Economics. Łączny spadek od stycznia, kiedy wskaźnik wynosił minus 7,6, to 13 punktów w trzy miesiące. Tempo tego pogorszenia odpowiada początkowym miesiącom pandemii Covid-19 w 2020 roku oraz kryzysu energetycznego z końca 2022 roku. W grudniu 2022 — ostatnio, gdy wskaźnik był tak nisko — europejskie gospodarstwa domowe absorbowały pełny wpływ rosyjskiego szantażu gazowego i kryzysu kosztów życia, który pchnął kilka państw członkowskich w stronę recesji. Obecny odczyt sugeruje, że wojna z Iranem wywołuje porównywalny szok psychologiczny.
Szerszy odczyt dla Unii Europejskiej spadł do minus 19,4, o 4,0 punktu w dół względem marca, według wstępnego komunikatu DG ECFIN z 22 kwietnia. Oba wyniki plasują się znacznie poniżej swoich długoterminowych średnich. Język samej Komisji jest wymowny: opisała zaufanie konsumentów jako będące „w wolnym spadku od początku wojny z Iranem”. To sformułowanie, pojawiające się w oficjalnym komunikacie statystycznym UE, a nie w komentarzu rynkowym, jest nietypowe i celowe.
Nastroje biznesu podążają tym samym torem
Wskaźnik Nastrojów Gospodarczych (ESI), opublikowany 29 kwietnia w ramach pełnego pakietu ankiety biznesowo-konsumenckiej, wyniósł 93,0 w strefie euro — spadek o 3,2 punktu względem marca, według komunikatu DG ECFIN. W szerszej UE ESI spadł o 2,9 punktu do 93,5. Oba odczyty znajdują się wyraźnie poniżej długoterminowej średniej 100, potwierdzając, że erozja zaufania wykracza poza gospodarstwa domowe i obejmuje sektor przedsiębiorstw.
Wskaźnik Oczekiwań Zatrudnieniowych (EEI) jest prawdopodobnie jeszcze ważniejszy. Spadł o 4,6 punktu do 91,7 w strefie euro i o 4,0 punktu do 93,2 w UE. Ten wskaźnik agreguje zamiary rekrutacyjne w przemyśle, usługach, handlu detalicznym i budownictwie. Odczyt poniżej 100 sygnalizuje, że więcej firm planuje redukcję zatrudnienia niż jego zwiększenie. Przy 91,7 EEI strefy euro jest na najniższym poziomie od kryzysu energetycznego, co sugeruje, że odporność rynku pracy — fundament europejskiej konsumpcji przez ostatnie dwa lata — zaczyna pękać. Ten sam schemat widoczny jest w amerykańskim przemyśle, gdzie indeks zatrudnienia ISM kurczy się od trzydziestu jeden kolejnych miesięcy, mimo że produkcja rośnie.
Rozbicie sektorowe potwierdza ten obraz. Zaufanie w usługach — sektorze odpowiadającym za około dwie trzecie PKB strefy euro — spadło trzeci miesiąc z rzędu. Zaufanie w przemyśle gwałtownie się obniżyło. Zaufanie w handlu detalicznym zmalało. Budownictwo, które było relatywnie stabilne, dołączyło do spadków w kwietniu. Nie ma ani jednego sektora europejskiej gospodarki, w którym nastroje się poprawiają.
Dane, które napłynęły w czwartek
Eurostat opublikował 30 kwietnia wstępny szacunek inflacji w strefie euro. Zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych (HICP) wzrósł o 3,0% rok do roku w kwietniu, w porównaniu z 2,6% w marcu, według CNBC. Inflacja bazowa, z wyłączeniem energii i żywności, utrzymała się na poziomie 2,2% — odczyt, który gołębie w EBC wykorzystają jako dowód, że dynamika cen u podstaw pozostaje pod kontrolą. Tyle że konsumenci na stacji benzynowej, w supermarkecie i na rachunku za energię odczuwają inflację ogólną. Na poziomie 3,0% jest najwyższa od końca 2023 roku i trzeci z rzędu miesiąc powyżej celu EBC wynoszącego 2%.
Wstępny szacunek PKB za pierwszy kwartał wykazał wzrost o 0,1% kwartał do kwartału, czyli 0,8% rok do roku, według Euronews. To wyraźne spowolnienie w porównaniu z kwartalną ekspansją o 0,2% odnotowaną w czwartym kwartale 2025 roku. Struktura tego odczytu ma znaczenie: popyt krajowy pozostaje głównym motorem, wspieranym przez to, co Lagarde określiła jako „odporny rynek pracy”. Ale spadek EEI o 4,6 punktu sugeruje, że ta odporność się wyczerpuje. Jeśli oczekiwania zatrudnieniowe będą dalej spadać w obecnym tempie, wydatki konsumpcyjne — stanowiące ponad połowę PKB strefy euro — pójdą w dół w ciągu jednego do dwóch kwartałów.
Kombinacja inflacji na poziomie 3,0% i wzrostu na poziomie 0,1% to podręcznikowa definicja otoczenia stagflacyjnego. Lagarde wprost odrzuciła tę charakterystykę na konferencji prasowej, stwierdzając: „Odsyłam to do lat 70. Biorąc pod uwagę nasze projekcje — 0,9% wzrostu, potem 1,3%, potem 1,4% — nie nazwałabym tego stagnacją”. Rozróżnienie, które przeprowadza, dotyczy bieżących danych i prognozowanej trajektorii. Problem w tym, że bieżące dane zmierzają w złym kierunku na obu płaszczyznach mandatu jednocześnie. Pułapka stagflacyjna, która w marcu była teoretyczna, w kwietniu stała się empirycznym faktem.
Co EBC powiedział — i czego nie powiedział
Rada Prezesów utrzymała 30 kwietnia stopę depozytową na poziomie 2,0% — jednogłośną decyzją, jak wynika z komunikatu EBC. Główna stopa refinansowa pozostała na 2,15%, a stopa kredytu na koniec dnia na 2,40%. Była to trzecia z rzędu pauza od lipca 2025 roku, kiedy EBC wstrzymał cykl obniżek po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W komunikacie uznano, że „ryzyka wzrostowe dla inflacji i ryzyka spadkowe dla wzrostu nasiliły się”, ale podtrzymano, że Rada Prezesów jest „dobrze przygotowana do nawigowania w obecnej niepewności”. Lagarde powiedziała dziennikarzom, że decyzja o utrzymaniu stóp była jednogłośna, choć członkowie Rady „omawiali różne opcje, w tym możliwą podwyżkę”, według podsumowania Trading Economics. Dodała, że EBC „wyraźnie oddala się” od swojego scenariusza bazowego — najdobitniejszy jak dotąd sygnał, że marcowe projekcje personelu zakładające 0,9% wzrostu i 2,6% inflacji są już nieaktualne.
Kluczowe było jej końcowe zdanie: „Uważamy, że za sześć tygodni będziemy mogli podjąć bardziej świadomą decyzję — albo dlatego, że konflikt przyniesie rozstrzygnięcie, albo jego konsekwencje będą jaśniejsze”. To sformułowanie robi dwie rzeczy jednocześnie. Po pierwsze, pośrednio potwierdza, że 11 czerwca jest momentem decyzyjnym dla ewentualnej podwyżki stóp. Po drugie, uzależnia decyzję od trajektorii wojny, nie od danych gospodarczych — które są już wystarczające, by uzasadnić działanie w którymkolwiek kierunku. Bank Światowy określił zakłócenia podaży jako największe w historii globalnego rynku ropy. EBC stawia na to, że sytuacja rozwiąże się sama, zanim Rada będzie musiała wybrać między walką z inflacją a wspieraniem wzrostu.
Przepaść między nastrojami a realną aktywnością
Związek między zaufaniem konsumentów a wydatkami konsumpcyjnymi w strefie euro jest dobrze udokumentowany, ale działa z opóźnieniem. Zaufanie wyprzedza wydatki o mniej więcej jeden do dwóch kwartałów. Obecna trajektoria sugeruje, że spowolnienie wydatków widoczne w danych o PKB za pierwszy kwartał (konsumpcja gospodarstw domowych wzrosła zaledwie o 0,2% kwartał do kwartału, według wstępnego szacunku Eurostatu) pogłębi się w drugim i trzecim kwartale, w miarę jak załamanie zaufania przełoży się na realne decyzje zakupowe.
Mechanizm jest prosty. Konsumenci, którzy spodziewają się pogorszenia swojej sytuacji finansowej, najpierw ograniczają wydatki dyskrecjonalne: restauracje, podróże, dobra trwałe, zakupy nieistotne. Następnie redukują wydatki półdyskrecjonalne: odzież, usługi osobiste, remonty domowe. Dopiero w przedłużającym się spowolnieniu tną wydatki podstawowe — ale w tym momencie recesja jest już faktem. Spadek zaufania o 13 punktów od stycznia wskazuje, że europejskie gospodarstwa domowe znajdują się obecnie w pierwszej fazie, a druga faza zbliża się, jeśli ceny energii pozostaną podwyższone przez lato.
Europejskie magazyny gazu są na najniższym poziomie od ośmiu lat, a sezon zatłaczania, który powinien odbudowywać rezerwy na zimę, ledwo się rozpoczął. Jeśli ceny gazu na TTF utrzymają się powyżej 40 EUR za megawatogodzinę przez lato, przełożenie na rachunki za energię gospodarstw domowych jesienią jeszcze bardziej przyspieszy spadek zaufania. Ankieta oczekiwań konsumenckich EBC, opublikowana 28 kwietnia, wykazała już skok dwunastomiesięcznych oczekiwań inflacyjnych do 4,0% z 2,5% w ciągu jednego miesiąca. Konsumenci nie czekają, aż Eurostat powie im, że inflacja rośnie. Odczuwają to na własnej skórze.
Co przyniesie czerwiec
Kolejna decyzja EBC w sprawie stóp procentowych zapada 11 czerwca. Do tego czasu Rada Prezesów otrzyma wstępny szacunek inflacji za maj (3 czerwca), wstępny odczyt zaufania konsumentów za maj (21 maja), ostateczną rewizję PKB za pierwszy kwartał oraz czerwcowe projekcje makroekonomiczne personelu. Jeśli inflacja utrzyma się na poziomie 3,0% lub powyżej, a zaufanie konsumentów będzie dalej spadać, argumenty za podwyżką o 25 punktów bazowych do 2,25% staną się trudne do odparcia bez wiarygodnego wyjaśnienia, dlaczego dane tego nie uzasadniają.
Mark Wall, główny ekonomista europejski Deutsche Bank, zauważył po czwartkowej decyzji, że EBC „emanuje spokojną pewnością siebie” z odniesieniami do odporności gospodarczej, ale dodał, że „narasta również niepokój, im dłużej trwa konflikt”, według CNBC. Yael Selfin, główna ekonomistka KPMG, stwierdziła, że widzi potencjał podwyżki stóp „w najbliższym czasie”. Rynki, według przeglądu oczekiwań CNBC, wyceniają dwie podwyżki do końca roku, co podniosłoby stopę depozytową do 2,5%.
Głębsze pytanie brzmi, czy podwyżka stóp w ogóle rozwiąże źródło problemu. Inflacja, której doświadczają europejscy konsumenci, jest napędzana cenami energii, te z kolei — zamknięciem Cieśniny Ormuz, a to zamknięcie — konfliktem zbrojnym, na który EBC nie ma żadnego wpływu. Podnoszenie stóp w obliczu szoku podażowego zwiększa koszty kredytu dla gospodarstw domowych i firm, nie obniżając cen ropy ani gazu. To, jak przyznało wielu bankierów centralnych po obu stronach Atlantyku, tępe narzędzie użyte do problemu wymagającego skalpela. Ale jeśli oczekiwania inflacyjne wymkną się spod kotwicy, to narzędzie — choćby najgrubsze — staje się nieuniknione.
Sformułowanie Lagarde — „świadoma decyzja na podstawie wciąż niewystarczających informacji” — to być może najuczciwszy opis bankowości centralnej w gospodarce wojennej, jaki jakikolwiek decydent zaproponował w 2026 roku. Informacje, na które czeka, nie mają charakteru ekonomicznego. Mają charakter geopolityczny. A konsumenci, których zaufanie spadło o 13 punktów w trzy miesiące, nie mają luksusu oczekiwania na nie.