Wietnam ma paliwo na 20 dni. Filipiny sprowadzają 96% ropy z Zatoki. Cieśnina wciąż zamknięta

Share

Reading time: 6 min

Brent jest na poziomie 103 USD. Cieśnina Ormuz jest faktycznie zamknięta od dwóch tygodni. W całej Azji Południowo-Wschodniej rządy robią to, co zawsze, gdy liczby stają się groźne: praca zdalna, czterodniowe tygodnie pracy, limity cen, awaryjne cięcia ceł. Żadne z tych rozwiązań nie likwiduje podstawowego problemu. Ropa nie płynie, rezerwy topnieją, a pytanie nie brzmi, czy region odczuje ból — tylko jak dotkliwy on będzie.

Liczby, które się liczą

Zacznijmy od Wietnamu. Łączne rezerwy ropy — komercyjne i państwowe — odpowiadają zaledwie około 20 dniom krajowego zużycia, według Institute for Energy Economics and Financial Analysis. 10 marca rząd ogłosił plan zakupu około 4 milionów baryłek ropy od dostawców spoza Bliskiego Wschodu. Sam Reynolds, analityk IEEFA, powiedział Al Jazeera, że te 4 miliony baryłek to zaledwie sześć dni krajowej konsumpcji. Plan zakupowy nie zamyka luki — jedynie odsuwa w czasie punkt krytyczny.

Filipiny są w strukturalnie gorszej pozycji. Kraj importuje 96% ropy z Zatoki Perskiej, jak podaje The Diplomat, a 98% surowej ropy pochodzi bezpośrednio z Bliskiego Wschodu, według Philippine Information Agency. Sekretarz ds. energii Sharon Garin odniosła się w tym tygodniu do powszechnego błędnego przekonania, że Filipiny są chronione, ponieważ kupują produkty rafineryjne od azjatyckich sąsiadów, a nie surową ropę bezpośrednio z Zatoki. „Kraje rafineryjne w Azji — Chiny, Korea Południowa, Singapur i Japonia — pozyskują ropę z Bliskiego Wschodu” — powiedziała Garin. „Jeśli nie mogą jej otrzymać z powodu zamknięcia cieśniny, nie mogą jej rafinować i nie mogą sprzedawać nam gotowych produktów.” Efekt domina biegnie w górę łańcucha dostaw, nie tylko w dół.

Rządy grają na czas

Reakcja polityczna w regionie wygląda na skoordynowaną jedynie pod względem pilności. Tajlandia 10 marca nakazała urzędnikom korzystanie ze schodów zamiast wind, ustawienie klimatyzacji na 27 stopni Celsjusza oraz pracę zdalną na czas kryzysu — jak donosi Fortune. Premier Tajlandii Anutin Charnvirakul ogłosił również tymczasowy limit cen oleju napędowego. Tajlandia dysponuje rezerwami energii na około 95 dni (według Reuters), co stawia ją w relatywnie lepszej pozycji niż sąsiadów. Mimo to Rayong Olefins, spółka zależna Siam Cement Group, wstrzymała w tym tygodniu produkcję z powodu braku nafty i propanu, jak podała Al Jazeera.

Wietnam, operujący ze znacznie cieńszymi buforami, obniżył cła importowe na kilka kategorii paliw do zera na mocy dekretu nr 72/2026/ND-CP, obowiązującego od 9 marca do 30 kwietnia — informuje Vietnam Briefing. Rząd zaczął też sięgać do Funduszu Stabilizacji Cen Paliw, który w III kwartale 2025 roku dysponował kwotą około 5,6 biliona VND (ok. 224 mln USD), z czego największy udział miał Petrolimex. Ponadto władze nakazały 10 marca firmom umożliwienie pracy zdalnej w celu ograniczenia zużycia paliw transportowych. To interwencje po stronie popytu. Nie wytwarzają ani jednej dodatkowej baryłki.

Filipiny przeszły na czterodniowy tydzień pracy w urzędach państwowych i ograniczyły podróże służbowe wyłącznie do niezbędnych. Prezydent Ferdinand Marcos Jr. zwrócił się do Kongresu o nadzwyczajne uprawnienia do tymczasowej obniżki akcyzy na produkty naftowe w przypadku dalszego wzrostu cen ropy, wskazując próg 80 USD za baryłkę utrzymujący się przez miesiąc jako warunek uruchomienia uprawnień nadzwyczajnych. Ten próg został już przekroczony. Marcos powiedział dziennikarzom, że na razie paliwa nie brakuje. Philippine Information Agency potwierdziła krajowe zapasy na poziomie 60 dni zużycia — trzykrotność minimalnego wymogu rezerwowego. To najwygodniejsza pozycja wśród frontowych importerów regionu, ale nie jest to rozwiązanie trwałe.

Łańcuch rafineryjny pęka

Szok podażowy nie ogranicza się do ropy surowej. W miarę jak azjatyckie rafinerie ograniczają przerób z powodu niedostępności surowca, niedobory kaskadowo przechodzą na produkty rafineryjne: benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze i petrochemikalia. Singapurska Aster Chemicals and Energy oraz indonezyjska PT Chandra Asri Pacific ogłosiły siłę wyższą w realizacji zobowiązań kontraktowych — jak podały Al Jazeera i The Diplomat. Tajlandia zakazała eksportu ropy, z wyjątkiem dostaw do Kambodży i Laosu. Chiny nakazały przedsiębiorstwom państwowym wstrzymanie eksportu paliw. Rynek produktów rafineryjnych, od którego Wietnam i Filipiny są uzależnione w imporcie, zacieśnia się z obu stron.

Rynek LNG dodatkowo potęguje problem. Japan-Korea Marker, azjatycki benchmark LNG na rynku spot, skoczył o 50% między 27 lutego a 9 marca, według IEEFA. Filipiny i Wietnam zaczęły importować LNG dopiero w 2023 roku i pozyskują większość ładunków na rynku spot, co czyni je wyjątkowo wrażliwymi na ten skok cen. Bangladesz kupił w tym tygodniu ładunek LNG po 28,28 USD za milion BTU — niemal trzykrotność ceny JKM z poprzedniego miesiąca. Pakistan całkowicie wstrzymał zakupy LNG. Zamknięcie katarskiego Ras Laffan usunęło z rynku jedną piątą globalnych mocy produkcyjnych LNG, a żadna krótkoterminowa alternatywa nie zapełni tej luki po cenach choćby zbliżonych do przedwojennych.

Makroekonomiczna arytmetyka

MUFG Research w nocie opublikowanej 9 marca oszacował, że każdy wzrost cen ropy o 10 USD za baryłkę obcina wzrost PKB Filipin o ok. 0,2 punktu procentowego i podnosi inflację o ok. 0,6 punktu procentowego. Przy obecnych poziomach Brent powyżej 100 USD, utrzymujących się przez cały kwartał, oznacza to spadek wzrostu PKB do ok. 3,7% w 2026 roku wobec wcześniejszej prognozy 4%, a inflacja może przebić górny cel Bangko Sentral ng Pilipinas na poziomie 4% i utrzymać się tam do 2027 roku. MUFG wskazał również na wrażliwość filipińskiego peso — kurs USD/PHP może przekroczyć poziom 60, jeśli konflikt będzie się przedłużać, wobec bazowej prognozy 58,00 na IV kwartał 2026, która zakładała rozwiązanie sytuacji do końca marca.

Economist Intelligence Unit, w nocie cytowanej przez Al Jazeera, prognozowała średnią cenę ropy na poziomie ok. 80 USD za baryłkę w 2026 roku, z podwyższonymi cenami gazu ziemnego podbijającymi inflację i hamującymi wzrost w dużej części Azji. Ta prognoza powstała, zanim Brent przekroczył 100 USD. Dystans między tym, co modelowano, a tym, po czym ropa dziś się handluje, jest miarą tego, jak bardzo pogorszył się regionalny obraz makroekonomiczny od wybuchu konfliktu. June Goh, starszy analityk rynku ropy w Sparta Commodities w Singapurze, powiedziała w tym tygodniu Christian Science Monitor, że region powinien „przygotować się na zaciskanie pasa” i że „czeka nas sporo bólu przez co najmniej kilka miesięcy.”

Porównanie buforów bezpieczeństwa

Dysproporcje w rezerwach strategicznych w Azji są jaskrawe i w dużej mierze nierozwiązane. Japonia dysponuje rezerwami ropy na 254 dni zapotrzebowania. Korea Południowa — na ok. 208 dni. Chiny — na ok. 120 dni. Wietnam — na mniej niż 20 dni. Przepaść między najlepiej przygotowanymi a najbardziej narażonymi gospodarkami regionu to nie jest dystans, który da się pokonać w ciągu tygodni. Premier Wietnamu zwrócił się w tym tygodniu do Ministerstwa Przemysłu i Handlu o opracowanie planu zwiększenia krajowych mocy magazynowych ropy do minimum 90 dni importu. Ambicja słuszna — ale to wieloletni projekt infrastrukturalny, nie odpowiedź na kryzys, który pogłębia się tu i teraz.

Uwolnienie 400 milionów baryłek przez IEA, jednomyślnie uzgodnione przez kraje członkowskie 11 marca, to największe skoordynowane sięgnięcie do rezerw w historii agencji. Reakcja rynku była jednoznaczna: Brent nawet nie drgnął. Te 400 milionów baryłek to zaledwie około czterech dni globalnej produkcji. Wobec zakłóceń wchodzących w trzeci tydzień bez widocznej deeskalacji, to środek doraźny, nie rozwiązanie. Przez Cieśninę Ormuz przed zamknięciem przepływało ok. 20 milionów baryłek dziennie. Każdy kolejny tydzień zamknięcia dodaje 140 milionów baryłek do skumulowanego deficytu podaży. Uwolnienie rezerw IEA pokrywa niecałe trzy tygodnie tego niedoboru przy pełnym przepływie. Rządy Azji Południowo-Wschodniej doskonale znają tę arytmetykę. Dlatego właśnie każą swoim urzędnikom chodzić po schodach.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Paul Dawes
Paul Dawes
Currency & Commodities Strategist — Paul Dawes is a Currency & Commodities Strategist at Finonity with over 15 years of experience in financial markets. Based in the United Kingdom, he specializes in G10 and emerging market currencies, precious metals, and macro-driven commodity analysis. His expertise spans institutional FX flows, central bank policy impacts on currency valuations, and safe-haven dynamics across gold, silver, and platinum markets. Paul's analysis focuses on identifying capital flow turning points and translating complex cross-asset relationships into actionable market intelligence.

Read more

Latest News