Reading time: 6 min
W środę rano Wall Street Journal poinformował, że Departament Sprawiedliwości USA wszczął dochodzenie w sprawie tego, czy Iran wykorzystał Binance do przetransferowania ponad miliarda dolarów przez giełdę z naruszeniem amerykańskich sankcji. Jeszcze tego samego popołudnia Binance złożył pozew o zniesławienie przeciwko Wall Street Journal w Sądzie Okręgowym Południowego Dystryktu Nowego Jorku. Tego samego dnia. Oba wydarzenia naraz. Tyle tytułem aktualizacji.
Kontekst, o którym DOJ milczy
Warto jasno przedstawić chronologię zdarzeń. 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły wspólne uderzenia na Iran, rozpoczynając wojnę, która od tego czasu doprowadziła do zamknięcia Cieśniny Ormuz, wywindowała cenę ropy powyżej 100 USD za baryłkę i odcięła Iran od resztek dostępu do międzynarodowego systemu finansowego. Kraj, na który spadają bomby, jest jednocześnie krajem, w którego sprawie DOJ ściga giełdy kryptowalut za rzekome pośrednictwo w transferach pieniędzy. Binance to giełda kryptowalut zarejestrowana na Kajmanach, de facto działająca z Dubaju. Nie jest stroną w tym konflikcie. Nie planowała ataków. To zewnętrzna platforma, przez którą irańscy użytkownicy, a rzekomo także sieci powiązane z irańskim państwem, transferowali środki – między innymi dlatego, że każda konwencjonalna alternatywa została już objęta sankcjami.
Takie ujęcie sprawy nie sprawia, że dochodzenie DOJ znika. Ale wyjaśnia, dlaczego uderza ono z taką siłą – w tym samym tygodniu, w którym amerykańska marynarka eskortuje tankowce przez Cieśninę, by chronić je przed zagrożeniem, które sama pomogła stworzyć.
Co właściwie napisał Wall Street Journal
Artykuł Journala, powołujący się na dokumenty firmy i osoby zaznajomione ze sprawą, opisuje dochodzenie DOJ skoncentrowane na transakcjach, które rzekomo przepływały przez Binance do sieci wspierających irańskie bojówki – w tym ruch Huti w Jemenie oraz podmioty powiązane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Dochodzenie obejmuje transfery o wartości ponad 1 mld USD. Śledczy podobno zaczęli kontaktować się z osobami posiadającymi wiedzę o tych transakcjach w celu zebrania dowodów.
I tu sprawa staje się czymś więcej niż rutynowym śledztwem sankcyjnym. Według Journala, co potwierdzają The Block i CoinDesk, Binance przeprowadził wewnętrzne dochodzenie w sprawie tych przepływów. Zespół śledczy prześledzić miał około 1,7 mld USD przechodzących od chińskich klientów do portfeli powiązanych z irańskimi sieciami finansowymi. Głównym kanałem była hongkońska firma płatnicza Blessed Trust – ponad 1 mld USD miał rzekomo przepłynąć właśnie przez nią. A potem Binance zamknął wewnętrzne dochodzenie. W listopadzie. Po tym, jak zespół zasygnalizował, co odkrył.
DOJ to zauważył.
Monitor wyznaczony przez Departament Skarbu, nadzorujący program compliance Binance w ramach ugody z 2023 roku, również zażądał szczegółowej dokumentacji dotyczącej oznaczonych transakcji. Senator Richard Blumenthal niezależnie wszczął dochodzenie kongresowe. Jego ocena, cytowana przez crypto.news: skala „niewykrytych” transferów i odsunięcie śledczych, którzy je wykryli, „stawiają pod znakiem zapytania przestrzeganie przez Binance amerykańskich sankcji i przepisów bankowych”.
Liczby Binance się nie domykają
Binance ostro się bronił. Rzecznik firmy stwierdził, że „kategorycznie nie przeprowadzali bezpośrednich transakcji z żadnymi podmiotami objętymi sankcjami” i że podejrzana aktywność została zidentyfikowana w ramach własnych dochodzeń, a następnie zgłoszona organom ścigania. Firma twierdzi też, że zaledwie 24 mln USD faktycznie trafiło do portfeli powiązanych z IRGC – a nie ponad 1 mld USD, jak podawał Journal.
Te 24 mln USD to liczba samego Binance. Potwierdza ona jednocześnie, że portfele powiązane z IRGC otrzymywały środki kierowane przez Binance – a to jest dokładnie to, czemu reżim sankcyjny ma zapobiegać, niezależnie od kwoty. Luka między „24 mln USD potwierdzonych” a „1,7 mld USD oznaczonych” – to właśnie tam kryje się ekspozycja prawna. I właśnie w tej luce zagnieździł się teraz DOJ.
Wcześniejsze doniesienia Journala, NYT i Fortune wskazywały, że Binance utrzymywał około 2000 kont powiązanych z Iranem i przetworzył blisko 2 mld USD w powiązanych transferach. Irańska ekspozycja Binance od miesięcy krąży w rozmowach o compliance. Środowe dochodzenie DOJ wygląda nie tyle na nowe oskarżenie, ile na formalne otwarcie teczki, która leżała na czyimś biurku jeszcze zanim spadł pierwszy pocisk.
Pozew – albo odwaga, albo brawura
Pozew o zniesławienie zarzuca Wall Street Journal opublikowanie co najmniej 11 fałszywych twierdzeń w lutowym artykule, jakoby Binance ułatwił transfery o wartości ponad 1 mld USD na rzecz podmiotów objętych sankcjami i zwolnił pracowników, którzy zgłaszali problemy z compliance. Binance twierdzi, że odejścia wynikały z naruszeń wewnętrznych zasad ochrony danych, a nie z działań odwetowych.
Pozywanie gazety o zniesławienie w momencie, gdy jest się jednocześnie przedmiotem federalnego dochodzenia, to bardzo specyficzny wybór strategiczny. Jak zauważa 99Bitcoins, otwiera to firmę na procedurę ujawniania dowodów (discovery) – proces prawny, w ramach którego prawnicy WSJ mogą teraz zażądać wewnętrznych e-maili Binance, by zweryfikować, czy ich dziennikarstwo było rzetelne. Firmy z poważnymi problemami compliance z reguły nie składają pozwów zapraszających do takiej produkcji dokumentów. Dyrektor generalny Richard Teng najwyraźniej zakłada, że discovery bardziej pomoże Binance, niż mu zaszkodzi. Czy to pewność siebie, czy blef – najbliższe miesiące procesu przyniosą odpowiedź.
Dla kontekstu – CZ otrzymał prezydenckie ułaskawienie od Trumpa w październiku 2025 roku, po odbyciu czterech miesięcy kary za naruszenie przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy w ramach ugody z 2023 roku. Bloomberg i Forbes zaliczają go do najbogatszych ludzi na świecie. Człowiek, który 18 miesięcy temu siedział w federalnym więzieniu, jest teraz najbogatszą osobą w świecie kryptowalut, a giełda, którą założył, ponownie jest badana za obchodzenie sankcji – wobec tego samego kraju, który USA właśnie bombardują.
Wątek Iran-kryptowaluty rośnie, a nie maleje
Dane Chainalysis, cytowane przez The Block, pokazują gwałtowny wzrost irańskich odpływów kryptowalutowych w tygodniach po uderzeniach z 28 lutego. Schemat jest spójny – za każdym razem, gdy odcinany jest konwencjonalny dostęp, infrastruktura kryptowalutowa przejmuje coraz większy ciężar. Tak było w 2019 roku przy rozpadzie JCPOA, tak było w 2022 roku i tak dzieje się teraz, w skali, do której żaden z tamtych epizodów się nie zbliżył. Gdy bombardujesz kraj i jednocześnie zamykasz jego system bankowy, nie eliminujesz przepływów finansowych. Przenosisz je na irańską kryptowalutową infrastrukturę wyjścia, zbudowaną właśnie po to, by przetrwać taki scenariusz.
Badania TRM Labs potwierdzają ten schemat: wolumen irańskiego handlu kryptowalutami wyraźnie spadł w ostatnich latach, ale infrastruktura pozostaje strukturalnie odporna. Odpornej infrastruktury nie buduje się na potrzeby okazjonalnego użytku. DOJ bada symptom – przyczyną jest architektura sankcji, która uczyniła kryptowaluty jedynym funkcjonującym kanałem.
Zakres dochodzenia DOJ wciąż nie jest jasny. Śledczy nie potwierdzili, czy sam Binance jest celem, czy koncentrują się na konkretnych użytkownikach, którzy wykorzystali platformę. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie dla tego, co stanie się z ceną BTC i z licencjami operacyjnymi Binance w ponad 20 jurysdykcjach. Formalny akt oskarżenia wobec giełdy to zupełnie inna kategoria zdarzeń niż ściganie użytkowników, w którego rozwiązaniu Binance współpracował.
Bitcoin notowany jest dziś w okolicach 69 500 USD, w dużej mierze w konsolidacji. Wiadomości o Binance nie wybiły kursu z przedziału 65 000–73 000 USD, w którym rynek tkwi od początku miesiąca. Irańska kryptowalutowa linia ratunkowa i zachowanie ceny BTC poruszają się synchronicznie od rozpoczęcia uderzeń. Jeśli dochodzenie DOJ przerodzi się w formalne zarzuty wobec samej giełdy, ta korelacja stanie się znacznie ciekawsza. Warto ustawić alerty.