Trump zaprosił 12 przywódców Ameryki Łacińskiej do Miami. Dwie największe gospodarki nie przyjechały

Share

Reading time: 5 min

Stany Zjednoczone zwołały pierwszy wielostronny szczyt z przywódcami Ameryki Łacińskiej od początku drugiej kadencji Trumpa. Uczestniczyło dwanaście państw. Brazylia i Meksyk — dwie największe gospodarki regionu — nie pojawiły się. Tak samo Kolumbia, tradycyjny filar amerykańskiej strategii antynarkotykowej. Lista nieobecnych mówi więcej niż lista gości.

Szczyt „Tarcza Ameryk” odbył się w sobotę 7 marca w Trump National Doral w Miami. Biały Dom przedstawił go jako inicjatywę bezpieczeństwa wymierzoną w kartele narkotykowe. Trump podpisał proklamację powołującą Amerykańską Koalicję Antykartellową i wezwał obecnych przywódców do zaangażowania swoich sił zbrojnych w walkę z organizacjami przemytu narkotykowego. Roboczy lunch poprowadził sekretarz stanu Marco Rubio, uczestniczył także sekretarz obrony Pete Hegseth. Kristi Noem, odwołana kilka dni wcześniej ze stanowiska szefowej Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, została przedstawiona w nowej roli specjalnego wysłannika ds. Tarczy Ameryk — wynika z transkryptu Departamentu Stanu. Wśród uczestników, jak podała ABC News, znaleźli się: prezydent Argentyny Javier Milei, prezydent Salwadoru Nayib Bukele, prezydent Ekwadoru Daniel Noboa, prezydent Panamy Jose Raul Mulino, prezydent-elekt Chile Jose Antonio Kast oraz przywódcy Boliwii, Kostaryki, Republiki Dominikańskiej, Gujany, Hondurasu, Paragwaju i Trynidadu i Tobago.

Ramy bezpieczeństwa przesłaniają jednak ważniejszy wymiar tego zgromadzenia. Był to pierwszy operacyjny test „Korolarium Trumpa do Doktryny Monroe” — strategii bezpieczeństwa narodowego administracji, której celem jest ograniczenie chińskich wpływów gospodarczych na półkuli zachodniej. I pod tym kątem szczyt obnażył zarówno ambicje, jak i ograniczenia podejścia Waszyngtonu.

Ekonomiczna stawka ukryta za językiem bezpieczeństwa

Handel Chin z Ameryką Łacińską osiągnął w 2024 roku rekordowe 518 mld USD, a Pekin udzielił rządom całego półkula pożyczek na łączną kwotę ponad 120 mld USD — wynika z analizy Center for Strategic and International Studies opublikowanej przed szczytem. Inwestycje te zaowocowały siecią ponad trzydziestu chińskich portów, większą infrastrukturą kosmiczną niż w jakimkolwiek regionie poza Chinami kontynentalnymi, a państwowy Huawei obecny jest w co najmniej tuzinie sieci telekomunikacyjnych w regionie. W 2025 roku handel wzrósł o kolejne 7%, głównie w sektorach, w których chińska nadprodukcja budzi obawy o dumping — wskazuje ta sama analiza CSIS.

Strategia administracji Trumpa, zarysowana w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego z 2025 roku i w umowach handlowych podpisanych już z Argentyną, Ekwadorem, Salwadorem i Gwatemalą, zawiera wyraźne klauzule anty-chińskie. Część z nich wykracza poza handel i obejmuje takie obszary jak współpraca kosmiczna — podaje CSIS. Administracja sygnalizuje gotowość do rozszerzenia zaangażowania gospodarczego. W swojej przedszczytowej analizie CSIS zaproponował „Pakt Infrastrukturalny Ameryk” o wartości 50–100 mld USD — amerykańską alternatywę dla projektów Inicjatywy Pasa i Szlaku w regionie, potencjalnie realizowaną za pośrednictwem US International Development Finance Corporation w obszarach portów, autostrad, sieci energetycznych i telekomunikacyjnych.

Problem polega na skali. Argentyna doskonale ilustruje to napięcie. Kraj otrzymał od Stanów Zjednoczonych pakiet ratunkowy o wartości 20 mld USD, ale jak powiedział NPR Benjamin Gedan z Wilson Center: „Chin nie da się po prostu wymazać z mapy.” Pekin pozostaje jednym z największych źródeł kapitału dla regionu i jednym z najważniejszych nabywców jego surowców. Milei zbliżył się do Waszyngtonu ideologicznie, ale argentyńska soja wciąż płynie przytłaczającą większością do chińskich portów. Zależność ekonomiczna nie respektuje politycznych sojuszy.

Kogo zabrakło na sali

Nieobecności definiują ograniczenia szczytu wyraźniej niż lista uczestników kreśli jego ambicje. Brazylii — największej gospodarki regionu, członka BRICS o pogłębiających się relacjach z Pekinem — nie zaproszono lub zdecydowała się nie uczestniczyć. Meksyku, drugiej co do wielkości gospodarki i najważniejszego partnera handlowego USA na półkuli, również nie było. Trump określił Meksyk mianem „epicentrum przemocy karteli” i stwierdził, że kartele „rządzą Meksykiem” — donosi Associated Press. Kolumbia, pod rządami lewicowego prezydenta Gustavo Petro, także się nie pojawiła.

Zgromadzenie wyłoniło się z krachu 10. Szczytu Ameryk, który odwołano pod koniec 2025 roku, gdy Republika Dominikańska pod naciskiem Białego Domu zakazała udziału Kubie, Nikaragui i Wenezueli. Kiedy Kolumbia i Meksyk zagroziły wycofaniem się w proteście, a Trump odmówił potwierdzenia swojego udziału, Dominikana przełożyła wydarzenie, powołując się na „głębokie różnice” w regionie — podaje AP. Tarcza Ameryk została złożona z tego, co pozostało: koalicji prawicowych rządów gotowych stanąć po stronie Waszyngtonu w kwestiach bezpieczeństwa, a pośrednio — także dystansowania się od Pekinu. Co znamienne, sam Trump ani słowem nie wspomniał o Chinach w swoim wystąpieniu — jak odnotowała AP — choć anty-chińska architektura stanowiła najistotniejszy wymiar polityczny całej inicjatywy.

CSIS zauważa, że lista uczestników może się rozszerzyć, jeśli zbliżające się wybory w Kolumbii i Peru przyniosą zwycięstwo prawicy, a przyszłe edycje szczytu mogłyby potencjalnie objąć Brazylię. Na razie jednak szczyt reprezentuje mniejszość produkcji gospodarczej Ameryki Łacińskiej. Bez Brazylii i Meksyku dźwignia ekonomiczna koalicji jest ograniczona. Strategia anty-chińska wymaga współpracy dokładnie tych krajów, których na sali zabrakło.

Czas i sygnał

Szczyt odbył się tydzień po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem. Trump otworzył swoje wystąpienie komentarzem o konflikcie, mówiąc zgromadzonym liderom o „ogromnym postępie” — podaje ABC News. Następnie odleciał do bazy Dover Air Force Base na uroczystość przekazania ciał sześciu żołnierzy amerykańskich poległych w Kuwejcie. Zestawienie tych wydarzeń nie umknęło uwadze regionu. Franco Ordoñez z NPR przypomniał, że Trump odwołał swój udział w Szczycie Ameryk w 2018 roku z powodu kryzysu w Syrii — ruch powszechnie odczytany jako dowód na brak trwałego zainteresowania administracji półkulą zachodnią.

Sygnał ekonomiczny jest niejednoznaczny. Administracja oferuje realne zachęty: umowy handlowe z klauzulami anty-chińskimi, potencjalne finansowanie infrastruktury przez DFC, ramy współpracy wojskowej oraz uwagę dyplomatyczną, jakiej latynoamerykańscy liderzy rzadko doświadczają ze strony prezydenta USA. Komplikuje to jednak moment. Waszyngton jednocześnie prowadzi wojnę na Bliskim Wschodzie, która wywindowała globalne ceny ropy powyżej 90 USD, podniosła koszty energii dla każdej importującej ropę gospodarki na półkuli i wytworzyła dokładnie ten rodzaj niestabilności makroekonomicznej, który popycha kraje rozwijające się ku temu partnerowi, który zaoferuje najwięcej kapitału z najmniejszą liczbą warunków. Tym partnerem historycznie były Chiny.

Kuba, o której Trump powiedział, że „przeżywa swoje ostatnie chwile w dotychczasowej formie,” nie ma pieniędzy, ropy ani realnych opcji. Ale dla większych gospodarek regionu wybór między Waszyngtonem a Pekinem nie jest kwestią ideologii — jest transakcyjny. Dopóki Chiny pozostają największym nabywcą brazylijskiej soi, argentyńskiego litu i chilijskiej miedzi, żaden szczyt bezpieczeństwa w Miami nie zmieni fundamentalnie tego rachunku. Doktryna Monroe, w jakiejkolwiek formie, wymaga oferty ekonomicznej na miarę strategicznych ambicji. Czy Korolarium Trumpa taką ofertę dostarczy — to pozostaje otwarte pytanie półkuli.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Artur Szablowski
Artur Szablowski
Chief Editor & Economic Analyst - Artur Szabłowski is the Chief Editor. He holds a Master of Science in Data Science from the University of Colorado Boulder and an engineering degree from Wrocław University of Science and Technology. With over 10 years of experience in business and finance, Artur leads Szabłowski I Wspólnicy Sp. z o.o. — a Warsaw-based accounting and financial advisory firm serving corporate clients across Europe. An active member of the Association of Accountants in Poland (SKwP), he combines hands-on expertise in corporate finance, tax strategy, and macroeconomic analysis with a data-driven editorial approach. At Finonity, he specializes in central bank policy, inflation dynamics, and the economic forces shaping global markets. Quoted in TechRound, TradersDNA, and AInvest.

Read more

Latest News