Chiny jednocześnie eksportują deflację i importują inflację – jak to możliwe?

Share

Reading time: 7 min

PKB Chin za I kwartał 2026 r. wyniosło 5,0%, bijąc wszystkie główne prognozy i odwracając spadkowy trend z drugiej połowy 2025 r. Eksport wzrósł o 14,7% w ujęciu dolarowym – to najszybsze tempo od początku 2022 r. A mimo to: ceny producenckie wyszły na plus po raz pierwszy od września 2022 r., dynamika sprzedaży detalicznej spadła do 1,7% w marcu, a PPI odbił w górę nie dlatego, że chińscy konsumenci w końcu ruszyli na zakupy, lecz dlatego, że amerykańsko-izraelska wojna w Iranie wywindowała koszty energii w całym chińskim przemyśle. Chiny są jednocześnie najpotężniejszą siłą deflacyjną na świecie i jedną z gospodarek najbardziej narażonych na inflację kosztową. Oba te zjawiska zachodzą w tym samym czasie, a ta sprzeczność jest obecnie najważniejszą historią gospodarczą w Azji.

Liczba, która wygląda dobrze, i te, które już nie

Chiński Narodowy Urząd Statystyczny (NBS) podał 16 kwietnia, że PKB za I kwartał wyniósł 33 419,3 mld juanów, co oznacza wzrost o 5,0% rok do roku w cenach stałych – przyspieszenie o 0,5 pkt proc. względem 4,5% odnotowanych w IV kw. 2025 r. Wynik przebił medianę konsensusu Reutersa na poziomie 4,8% z ankiety wśród 50 ekonomistów i trafił na górny kraniec oficjalnego celu Pekinu na cały rok (4,5–5,0%). Wartość dodana przemysłu wzrosła o 6,1% r/r. Inwestycje w środki trwałe, które spadły o 3,8% w całym 2025 r., odbiły o 1,7% w I kwartale, przy czym komponent infrastrukturalny skoczył o 8,9%. Na pierwszy rzut oka chińska gospodarka wygląda solidnie.

Bliższe spojrzenie komplikuje ten obraz. Sprzedaż detaliczna wzrosła wprawdzie o 2,4% kwartalnie, ale w marcu gwałtownie wyhamowała do zaledwie 1,7% r/r – w porównaniu z 2,8% w styczniu i lutym – ledwo oddalając się od grudniowego dołka na poziomie 0,9%. Sprzedaż samochodów spadła o 9,1% w I kwartale i aż o 11,8% w samym marcu, ciągnąc w dół całą kategorię konsumencką mimo trwających rządowych programów dopłat za wymianę aut. NBS zrewidował również bazę porównawczą za 2025 r. w dół, co mechanicznie podbiło dane za I kw. 2026 r. Z kolei ten 8,9-procentowy skok inwestycji infrastrukturalnych to częściowo konstrukcja statystyczna: NBS po cichu włączył w 2026 r. inwestycje sektora energetycznego do kalkulacji FAI, wcześniej raportowane osobno przez Narodową Administrację Energetyczną, co czyni bezpośrednie porównania rok do roku niewiarygodnymi. Tianchen Xu, starszy ekonomista z Economist Intelligence Unit, ujął to bez ogródek: „Wzrost pozostaje nierównomierny, z przechyłem w stronę eksportu.” To strukturalna rzeczywistość Chin od lat. Nowością w 2026 r. jest cena, jaką za to przychodzi płacić.

Chiński szok 2.0: machina eksportowa i jej irański problem

Nadwyżka handlowa Chin w 2025 r. osiągnęła rekordowe 1,2 bln USD – kwotę bez historycznego precedensu dla jakiejkolwiek gospodarki w nowożytnej historii handlu. Zbudowano ją przede wszystkim na tym, co ekonomiści nazywają „China Shock 2.0″: zalewie wysoko przetworzonych dóbr eksportowych – pojazdów elektrycznych, baterii litowych i maszyn przemysłowych – po cenach, z którymi konkurenci nie są w stanie rywalizować, bo chińskie fabryki korzystają z dotowanych kosztów energii, gruntów i finansowania, strukturalnie poniżej cen rynkowych. Financial Times zadał 3 maja pytanie, czy wojna w Iranie wzmocni drugi chiński szok. Dane za I kwartał sugerują, że odpowiedź brzmi jednocześnie „tak” i „nie”.

Dlaczego tak: eksport Chin w styczniu i lutym wzrósł o 21,8% r/r w ujęciu dolarowym – radykalnie powyżej mediany prognozy Reutersa na poziomie 7,1%. Eksport półprzewodników skoczył o 66,5% – najszybciej od ponad dekady – napędzany globalnym popytem na moc obliczeniową AI i niedoborem pamięci, który wywindował ceny DRAM. Eksport samochodów wzrósł o 58–60% w I kwartale (w zależności od miary), ponieważ polityka anty-inwolucyjna Pekinu zepchnęła nadwyżkę tańszych modeli na rynki międzynarodowe. Eksport do krajów rozwijających się – głównych odbiorców fali China Shock 2.0 – rósł o 14% r/r według majowego biuletynu USCC. Goldman Sachs oszacował w styczniu, że na każdy punkt procentowy wzrostu PKB Chin napędzanego eksportem, gospodarki rozwinięte tracą od 0,1 do 0,3 pkt proc. Ten podatek właśnie przyspiesza.

Dlaczego nie: nadwyżka handlowa Chin w I kwartale faktycznie zmalała mimo potężnego eksportu, ponieważ import półprzewodników osiągnął rekordowe 135 mld USD w kwartale – krajowe inwestycje w AI generowały nienasycony popyt na zaawansowane chipy zagraniczne, jak wynika z danych USCC. Łączny import elektroniki i zaawansowanych technologii wzrósł o 27,8% wartościowo w I kw. Import ropy naftowej spadł o 2,8% wolumenowo w marcu r/r, a import gazu ziemnego skurczył się o 10,7% – rosnące ceny tłumiły wolumen, choć koszt pozostałego importu ostro wzrósł. Wartość dodana przemysłu wprawdzie rosła o 6,1% kwartalnie, ale w samym marcu wyhamowała do 5,7%, co MERICS zasygnalizował jako potencjalny pierwszy symptom wpływu kosztów wojennych na krajową produkcję.

Dlaczego dodatnie ceny producenckie to właściwie zła wiadomość

Chiński indeks cen producenckich wyszedł na plus w marcu 2026 r., rosnąc o 0,5% r/r. To był pierwszy dodatni odczyt od września 2022 r., kończący 41 kolejnych miesięcy deflacji u bram fabryk. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak reflacja, którą Pekin próbował wykreować od trzech lat.

Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Mao Shengyong z NBS przypisał marcowy wzrost „dalszej poprawie relacji podaży do popytu na rynku krajowym”, wskazując na działania anty-inwolucyjne, które podniosły ceny komponentów do paneli słonecznych o 5,2% oraz ceny w produkcji baterii litowo-jonowych o 2,5% r/r. Przyznał również, że „ceny globalne też miały pewien wpływ” – ceny w wydobyciu ropy i gazu wzrosły o 5,2%, a metali nieżelaznych aż o 36,4% r/r w marcu. Odwrócenie trendu PPI jest więc mieszanką krajowej korekty i zewnętrznego szoku kosztowego. Te dwa elementy trzeba rozpatrywać osobno, bo mają diametralnie różne konsekwencje. Zyski z polityki anty-inwolucyjnej są korzystne: oznaczają realne odbudowanie marż w sektorach, które niszczyły wartość agresywną wojną cenową. Komponent energetyczny to coś zupełnie odwrotnego: koszty wymuszone przez wojnę po drugiej stronie globu, których nie ma na kogo przerzucić w gospodarce, gdzie konsumenci i tak wydają coraz mniej.

Trivium China ujął problem precyzyjnie w nocie cytowanej przez biuletyn USCC: „Inflacja wywołana zewnętrznym szokiem, a nie organicznym wzrostem zaufania konsumentów, stawia chińską gospodarkę w niepewnej pozycji: producentom trudniej przerzucać wzrost cen na konsumentów bez ograniczania popytu, co jeszcze bardziej kompresuje i tak nikłe marże.” Robin Xing, główny ekonomista Morgan Stanley ds. Chin, powiedział w CNBC, że nawet jeśli Chiny zdobędą udziały rynkowe w niektórych sektorach dzięki konfliktowi, zysk ten „może zostać zneutralizowany przez mniejszy ogólny rynek eksportowy”, ponieważ szok podażowy osłabia globalny popyt agregatowy. Ceny konsumpcyjne w Chinach wyniosły 0,9% za cały I kwartał, przy inflacji bazowej CPI na poziomie 1,2%. Żadna z tych liczb nie jest alarmująca sama w sobie, ale rosną w najgorszym momencie – kiedy rząd potrzebuje, by gospodarstwa domowe wydawały więcej, a nie mniej. Ying Zhang z Economist Intelligence Unit powiedziała CNN: „Brak dotychczasowych reform strukturalnych oznacza, że konsumpcja pozostanie słabym motorem wzrostu przez cały 2026 r.”

Problem z helem, o którym nikt nie pisze

Większość analiz ekspozycji Chin na wojnę w Iranie koncentruje się na ropie naftowej i LNG. To realne zagrożenie, ale częściowo zamortyzowane: Chiny weszły w konflikt z dużymi rezerwami strategicznymi, dysponują zdywersyfikowanym miksem energetycznym obejmującym znaczne moce węglowe i jądrowe, a tam gdzie to możliwe, ograniczyły wolumen importu, by nie płacić pełnych cen spot. Praktycznie nieobecna w głównym nurcie analiz jest natomiast wtórna ekspozycja Chin przez hel.

Ceny helu wysokiej czystości wzrosły o 65–110% od momentu ataków na Iran, według analizy opublikowanej przez Sourceability w ramach monitoringu łańcuchów dostaw półprzewodników. Cieśnina Ormuz odpowiada za transport około jednej trzeciej światowego eksportu helu, głównie z Kataru i Iranu. W produkcji półprzewodników helu nie da się niczym zastąpić. Chłodzi magnesy nadprzewodzące w urządzeniach litograficznych, oczyszcza wafle krzemowe i chłodzi źródła ekstremalnego promieniowania ultrafioletowego w maszynach ASML produkujących najbardziej zaawansowane chipy. Nie można go po prostu zamienić na argon czy azot i uzyskać ten sam rezultat. Trwały niedobór helu nie tylko podnosi koszty – ogranicza liczbę wafli, jakie fabryka może przetworzyć dziennie. Krajowa produkcja helu w Chinach jest znikoma; kraj importuje praktycznie cały hel przemysłowy z Kataru, Stanów Zjednoczonych, Australii i Rosji. Dla rządu, który uczynił samowystarczalność półprzewodnikową strategicznym priorytetem, jednocześnie importując rekordowe ilości chipów AI, zacieśnienie podaży helu stanowi szok drugiego rzędu nałożony na szok naftowy – szok, którego rynki jeszcze w pełni nie wyceniły.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Artur Szablowski
Artur Szablowski
Chief Editor & Economic Analyst - Artur Szabłowski is the Chief Editor. He holds a Master of Science in Data Science from the University of Colorado Boulder and an engineering degree from Wrocław University of Science and Technology. With over 10 years of experience in business and finance, Artur leads Szabłowski I Wspólnicy Sp. z o.o. — a Warsaw-based accounting and financial advisory firm serving corporate clients across Europe. An active member of the Association of Accountants in Poland (SKwP), he combines hands-on expertise in corporate finance, tax strategy, and macroeconomic analysis with a data-driven editorial approach. At Finonity, he specializes in central bank policy, inflation dynamics, and the economic forces shaping global markets. Quoted in TechRound, TradersDNA, and AInvest.

Read more

Latest News