Reading time: 6 min
USD/JPY zbliżył się do 158. Jen osłabił się trzeci tydzień z rzędu. Minister finansów Katayama oświadczyła, że interwencja „pozostaje opcją” i że władze obserwują spadek „z głębokim poczuciem pilności”. Nic z tego nie pomogło. Najstarsza bezpieczna przystań wśród walut świata jest w czasie rzeczywistym przeceniana jako energetyczne obciążenie.
Logika jest brutalna i prosta. Japonia importuje około 95% ropy naftowej z Bliskiego Wschodu — wynika z danych S&P Global za pierwszą połowę 2025 roku, potwierdzonych przez Reuters. Około 70% tych baryłek przepływa przez Cieśninę Ormuz (Nippon.com, Reuters). Kiedy Iran zamknął cieśninę, nie tylko podbił rachunek za import. Przeciął fizyczną linię zaopatrzenia, która napędza czwartą największą gospodarkę świata. Stany Zjednoczone to z kolei eksporter netto energii — gdy ropa drożeje, amerykański bilans handlowy się poprawia. Japoński się załamuje.
Ta asymetria tłumaczy, dlaczego jen spada, a dolar rośnie, mimo że obie waluty historycznie przyciągają kapitał w czasach kryzysu. Jak zauważył na początku miesiąca Themistoklis Fiotakis, szef działu badań walutowych w Barclays, każdy 10-procentowy wzrost cen ropy przekłada się na około 0,5–1% umocnienia dolara (Forextraders.com). W przypadku jena działa to odwrotnie. Każda baryłka, która drożeje, pogłębia deficyt handlowy Japonii, napędza importowaną inflację i podważa zdolność Banku Japonii do zaostrzania polityki. Carry trade, który normalnie się odwija w warunkach ucieczki od ryzyka i winduje jena w górę, tym razem nawet nie drgnął.
Liczby, które się liczą
Japonia dysponuje rezerwami ropy na 254 dni: rządowe zapasy pokrywają 146 dni, prywatne 101 dni, a wspólne zapasy z krajami producentami — około 7 dni, według Nippon.com i Reuters powołujących się na dane METI na dzień 31 grudnia 2025 r. Władze poinformowały w tym tygodniu, że nie planują obecnie ich uwolnienia.
Ropa to wygodniejsza część tej historii. Prawdziwy problem stanowi gaz. Na dzień 1 marca Japonia posiadała w magazynach przedsiębiorstw użyteczności publicznej około 2,19 mln ton LNG — o 10% więcej niż tydzień wcześniej, po tym jak METI nakazało firmom budowanie buforów, podał Reuters. To odpowiada zaledwie 12 dniom krajowej konsumpcji. Elektrownie zasilane LNG generują od 30% do 40% japońskiej energii elektrycznej. W odróżnieniu od ropy, którą można przechowywać w zbiornikach miesiącami, LNG musi docierać nieprzerwanie. Gdyby cały import został wstrzymany jednocześnie, łączne zapasy Japonii — włącznie z magazynami poza sektorem użyteczności publicznej — wystarczyłyby na około trzy tygodnie, powiedział Reuters analityk Kpler Go Katayama.
Węższy scenariusz jest mniej alarmujący. Zaledwie około 6% japońskiego LNG przepływa bezpośrednio przez Ormuz, a tylko 11% pochodzi z Bliskiego Wschodu — 40% całkowitego importu zapewnia Australia (MarketScreener, Reuters). W przypadku czystej blokady samego Ormuz, według Katayamy zapasy LNG Japonii wystarczyłyby na około 44 tygodnie. Rynki nie wyceniają jednak wąskiego scenariusza. Wyceniają ryzyko szerszych zakłóceń — irańskie uderzenia dronami i rakietami w infrastrukturę energetyczną Zatoki, wstrzymanie produkcji w katarskim Ras Laffan oraz możliwość, że szlaki morskie poza samą cieśniną staną się nieubezpieczalne. Kansai Electric Power, która pozyskuje około 13% LNG z Kataru, ostrzegła, że przedłużający się konflikt może zagrozić jej dostawom (Reuters).
BoJ w pułapce
Prezes Banku Japonii Kazuo Ueda ostrzegł w tym tygodniu, że konflikt na Bliskim Wschodzie może istotnie wpłynąć na japońską gospodarkę, i zasygnalizował prawdopodobne długotrwałe utrzymanie stóp procentowych (TradingEconomics). To dokładne przeciwieństwo tego, czego jen potrzebuje. Przed wojną rynki dyskontowały co najmniej jedną kolejną podwyżkę stóp przez BoJ w pierwszej połowie 2026 roku. Teraz kalkulacja odwróciła się o 180 stopni. Wyższe koszty energii bezpośrednio napędzają importowaną inflację, ale inflacja wywoływana szokiem naftowym ma charakter kosztowy, a nie popytowy. Podwyżki stóp w takich warunkach zmiażdżyłyby konsumpcję krajową, nie eliminując źródła wzrostu cen.
Dysparytet stóp procentowych z USA jest już bolesny. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA przekracza 4,1%, podczas gdy japońskie obligacje rządowe oferują nieco ponad 2,0% (InvestingCube). Oczekiwania dotyczące obniżek stóp przez Fed przesunęły się z lipca na wrzesień lub październik — rynki pieniężne wyceniają teraz zaledwie około 37 punktów bazowych luzowania w 2026 roku (TradingEconomics). Jeśli BoJ zamrozi stopy, a Fed będzie zwlekać, luka w rentowności, która finansuje carry trade, pozostanie szeroka. To utrzyma presję na jena niezależnie od tego, co wydarzy się w Zatoce.
Minister finansów Katayama dwukrotnie w tym tygodniu powtórzyła ostrzeżenie o interwencji i poinformowała o ścisłej koordynacji z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem (TradingEconomics). Pod koniec stycznia plotki o skoordynowanej interwencji USA-Japonia wywołały odwrócenie USD/JPY o 800 pipsów. Jak jednak wskazał TradingNews, warunki są teraz fundamentalnie inne. W styczniu dolar był słaby, a tło makroekonomiczne sprzyjało umocnieniu jena. W marcu dolar szybuje na fali popytu na bezpieczne przystanie, USA są beneficjentem netto kryzysu energetycznego, a harmonogram obniżek stóp przez Fed ciągle się oddala. Siły napędzające USD/JPY w górę mają charakter strukturalny, nie spekulacyjny. Interwencja byłaby krótkoterminowym wstrząsem, nie odwróceniem trendu.
Rafinerie już działają
Co najmniej jedna duża japońska rafineria anulowała w tym tygodniu marcowe ładunki eksportowe benzyny, paliwa lotniczego i oleju napędowego, aby nadać priorytet zaopatrzeniu krajowemu — poinformował DiscoveryAlert, powołując się na źródła branżowe. The Japan Times podał, że rafinerie zwróciły się do rządu o przyspieszenie dostępu do strategicznych rezerw ropy, ostrzegając, że standardowe procedury przetargowe mogą trwać tygodniami. Japoński trójpoziomowy system rezerw jest wyrafinowany na papierze. W praktyce uruchomienie baryłek wymaga biurokratycznych procedur zaprojektowanych z myślą o przejrzystości, nie o szybkości.
JERA, największy japoński nabywca LNG i agent rządowy ds. zakupów awaryjnych, otrzymała od METI polecenie zabezpieczenia co najmniej jednego ładunku LNG o objętości około 70 000 ton miesięcznie w ramach programu Strategic Buffer LNG (Reuters). Jak dotąd METI poinformowało, że nie wpłynęły żadne wnioski o awaryjne uruchomienie SBL. Brak bezpośredniego niedoboru to jednak nie to samo co bezpieczeństwo. Jeśli konflikt przeciągnie się przez cały marzec, bufor kurczy się z każdym tygodniem bez nowych ładunków przechodzących przez Zatokę.
Co wycenia jen
W piątek USD/JPY notowany był w okolicach 157,5 i zmierzał ku trzeciemu z rzędu tygodniowemu osłabieniu jena (TradingEconomics). Para zbliża się do 158 — poziomu, który pod koniec stycznia uruchomił bezpośrednie ostrzeżenia o interwencji i domniemane działania Ministerstwa Finansów. InvestingCube zauważył, że MoF zwykle zaczyna się niepokoić w przedziale 157–160, a groźby interwencji nasilają się powyżej 158. Jest jednak zasadnicza różnica między interwencją w obronie jena przed pozycjami spekulacyjnymi a interwencją wobec strukturalnego szoku energetycznego. Spekulantów można wycisnąć z rynku. Uzależnienia od importu energii — nie.
Szerszy obraz rynku walutowego potwierdza ten schemat. EUR/USD przebił 1,16 w dół po raz pierwszy w 2026 roku. GBP/USD załamał się do trzymiesięcznego minimum w okolicach 1,3250. AUD/USD spadł poniżej 0,70. DXY zyskał ponad 1,5% w skali tygodnia — najlepszy wynik od miesięcy, napędzany niemal wyłącznie popytem na bezpieczne przystanie i premią za amerykańską niezależność energetyczną (TradingEconomics, Yahoo Finance). Każda główna waluta osłabiła się wobec dolara. Jen spadł najbardziej, bo jen ma najwięcej do stracenia w wojnie energetycznej toczącej się wokół najważniejszego wąskiego gardła dla japońskiej ropy i gazu.
CNBC, powołując się na badania UBP, zwrócił uwagę, że Bliski Wschód dostarcza 75% japońskiego importu ropy i 70% koreańskiego, co czyni Azję Północno-Wschodnią regionem najbardziej narażonym na szok podażowy z Ormuz. Konflikt nie tylko opóźnił odbicie jena. Obnażył strukturalną kruchość, której sama polityka monetarna nie jest w stanie naprawić.
Japonia funkcjonuje na importowanej energii. Produkuje prąd z importowanego gazu. Napędza samochody importowaną ropą. Ogrzewa domy importowanym LNG. Status jena jako bezpiecznej przystani zawsze był warunkowy — zależał od tego, czy szlaki zaopatrzenia pozostaną otwarte. W tym tygodniu przestały. A rynek walutowy zauważył to wcześniej niż ktokolwiek inny.