Reading time: 9 min
CEO Zondacrypto wystąpił przed kamerą, podał adres portfela z Bitcoinami o wartości 330 mln USD, a potem przyznał, że nikt w firmie nie ma do nich dostępu. Klucze prywatne należą do człowieka, który zniknął cztery lata temu i najprawdopodobniej nie żyje.
Przeczytaj to jeszcze raz.
Największa polska giełda kryptowalut — ta sponsorująca Juventus, Polski Komitet Olimpijski i połowę Ekstraklasy — właśnie poinformowała swoich użytkowników, że zimny portfel zabezpieczający ich depozyty jest kontrolowany przez założyciela, który zaginął w 2022 roku, prawdopodobnie porwany na składzie paliwowym w Czeladzi, i którego ciała nigdy nie odnaleziono. CEO Przemysław Kral opublikował 16 kwietnia na platformie X nagranie wideo, w którym ujawnił adres portfela — 16aEn4p6hK4FMpLtJGpoQZMZ946sDg1Z6n — i potwierdził, jak podaje Bankier.pl, że klucze prywatne posiada wyłącznie Sylwester Suszek. Z portfela nie wykonano żadnej transakcji od 2019 roku, wynika ze śledztwa Rzeczpospolitej. Zespół Superwizjera TVN24, powołując się na analizę Kancelarii Skarbiec, zidentyfikował go jako 39. najsłynniejszy uśpiony adres na świecie, plasujący się w pierwszej trzysetce najbogatszych portfeli BTC na globie.
To nie jest kryzys płynnościowy. To giełda, która przez cztery lata działała bez dostępu do własnych rezerw.
Założyciel, który zniknął
Sylwester Suszek założył BitBay w marcu 2014 roku w Katowicach. Do 2019 roku prowadził jedną z największych platform kryptowalutowych w Europie Środkowej. Z funkcji CEO zrezygnował w maju 2021 roku. W marcu 2022 roku zaginął. Miał 33 lata.
Ostatni potwierdzony ślad Suszka, jak wynika z raportów Bankier.pl opartych na aktach śledztwa, to logowanie telefonu komórkowego o godzinie 15:08 dnia 10 marca 2022 roku na składzie paliwowym w Czeladzi należącym do Mariana W. Kamery monitoringu na terenie obiektu przestały działać w kluczowym oknie czasowym, informuje money.pl. Marianowi W. postawiono zarzut pozbawienia Suszka wolności. W osobnym postępowaniu odpowiada za zarzuty związane z fikcyjnymi fakturami VAT na łączną kwotę blisko 1,3 mld zł. Siostra Suszka, Nicole, powiedziała mediom, że wierzy w to, iż brat został porwany i zamordowany. Ciała nie odnaleziono. Śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa, oddział w Katowicach.
I tu dochodzimy do sedna, które powinno niepokoić bardziej niż samo zaginięcie. Suszek odszedł ze stanowiska CEO w maju 2021 roku, a zaginął w marcu 2022 — to prawie rok. W całym tym okresie nikt w firmie nie zabezpieczył kluczy prywatnych do portfela z 4500 Bitcoinami. Nowy zarząd pod kierownictwem Krala, byłego prawnika Suszka, najwyraźniej po prostu prowadził giełdę bez dostępu do głównej rezerwy. Michał Fuja z TVN24 postawił oczywiste pytanie: jak firma może działać przez rok, nawet nie próbując przejąć kontroli nad aktywami klientów wartymi setki milionów dolarów? A potem kontynuować działalność przez kolejne cztery lata po zniknięciu posiadacza kluczy?
To nie mieści się w żadnych standardach.
Dwie wersje tego samego CEO
Jest gorzej. Reporterzy money.pl korespondowali z Kralem przez cały początek kwietnia. 3 kwietnia zapytali, kiedy ostatnio kontaktował się z Suszkiem. Pisemna odpowiedź Krala, jak relacjonuje money.pl, sugerowała, że Suszek żyje i że Kral jest z nim w kontakcie. Zaproponował nawet, że mogliby wspólnie pokazać dziennikarzowi, jak działa giełda — tyle że Suszek nie chciał jeszcze rozmawiać z mediami.
Reporterzy dopytali: czy właśnie powiedział pan, że Suszek żyje i jest pan z nim w kontakcie? Odpowiedź Krala, cytowana przez money.pl: „Napisałem dosłownie to, co napisałem w poprzednim mailu.”
Trzynaście dni później, 16 kwietnia, ten sam Kral opublikował nagranie, w którym obwiniał Suszka za kryzys z portfelem. W tej wersji Suszek jest nieosiągalny. Kral publicznie apeluje do swojego poprzednika, by się ujawnił i przekazał klucze. Przetrwanie giełdy od tego zależy.
Czyli 3 kwietnia Kral twierdzi, że jest w kontakcie z zaginionym. 16 kwietnia mówi, że nikt nie może do niego dotrzeć, i błaga go, by się odezwał. Oba te stwierdzenia nie mogą być prawdziwe. Jedno z nich to kłamstwo wypowiedziane przez CEO giełdy przechowującej pieniądze klientów.
To, czego nikt nie przeczytał
Kiedy wszyscy koncentrowali się na dramacie zaginionego założyciela, prawdziwa bomba była ukryta w estońskich dokumentach finansowych. BB Trade Estonia OÜ, podmiot prawny stojący za Zondacrypto, pożyczył 75 mln EUR w kryptowalutach klientów podmiotowi powiązanemu — wynika z raportów Bankier.pl i Fakt.pl opartych na sprawozdaniu finansowym za 2024 rok. Bez zabezpieczenia. Ze zmienną stopą procentową. Termin spłaty już minął. Regulamin Zondacrypto wyraźnie zabrania pożyczania środków klientów. Prawnik Robert Nogacki z Kancelarii Skarbiec powiedział wprost Business Insiderowi: regulamin mówił „nie pożyczamy”, sprawozdanie finansowe mówi „pożyczyliśmy”. Oba dokumenty podpisała ta sama osoba.
OKO.press dodał kolejny wątek. Transfery do podmiotów powiązanych z Zondacrypto wzrosły z 8 mln EUR w 2023 roku do 30 mln EUR w 2024 roku — bez ujawnionego celu. Przez trzy kolejne lata, od 2021 do 2023, audytorzy odmawiali wydania pozytywnej opinii, ponieważ zarząd nie przedstawił dowodów na faktyczne istnienie rezerw kryptowalutowych, wynika z raportów OKO.press. W 2024 roku audytor w końcu podpisał raport. Teraz wiemy, dlaczego nikt nie powinien był mu wierzyć.
Estońskie organy podatkowe odnotowały również zaległości podatkowe podmiotu w wysokości 105 221 EUR. Kral nazwał to siedmiodniowym opóźnieniem w płatności. Jego słowa dla mediów, cytowane przez MSN za TOK FM: „Takie rzeczy zdarzają się najlepszym.”
Nie, najlepszym się takie rzeczy nie zdarzają.
99,7% w dół
Firma Recoveris, specjalizująca się w forensyce blockchain, przeanalizowała dane dla money.pl i Wirtualnej Polski. Średnie miesięczne saldo BTC w gorącym portfelu Zondacrypto spadło z 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do 0,18 BTC w marcu 2026 roku. To spadek o 99,7%. Między 18 grudnia a 2 kwietnia zrealizowano łącznie 511 transferów na kwotę ponad 21 mln USD w kryptowalutach, w tym 4,59 mln USD w Bitcoinie, na adresy depozytowe na Kraken. Wirtualna Polska uzyskała również wewnętrzną korespondencję firmową wskazującą, że zwolniono około 35% pracowników w dwóch działach.
Odpowiedzią Krala na medialną burzę było zapewnienie, że Zondacrypto utrzymuje pełne, ponad stuprocentowe pokrycie rezerw. A potem nadszedł Poniedziałek Wielkanocny. Użytkownicy wpadli w panikę. Jak sam Kral przyznał w swoim nagraniu, w ciągu jednego dnia wpłynęło 25 000 wniosków o wypłatę — równowartość trzech miesięcy normalnego wolumenu. Żadna instytucja finansowa nie przetrwa takiego runu na bank. Zwłaszcza taka, której główny portfel rezerwowy jest kontrolowany przez nieżyjącego człowieka.
Machina sponsoringowa
Skala działań brandingowych Zondacrypto nadaje całemu upadkowi wymiar surrealistyczny. To nie był anonimowy protokół DeFi. Jak podaje Wirtualna Polska, Zonda wydawała na marketing w samej Polsce około 10 mln zł rocznie. Giełda sponsorowała cztery kluby Ekstraklasy: Raków Częstochowa, którego stadion przemianowano na Zondacrypto Arena, Lechię Gdańsk, GKS Katowice i Pogoń Szczecin. We Włoszech współpracowała z Juventusem, Bologna FC i Parmą Calcio. Sponsorowała Tour de Pologne i Giro d’Italia. Ambasadorami marki byli Wojciech Szczęsny i Giorgio Chiellini, informuje Wirtualna Polska.
W październiku 2025 roku Zondacrypto została oficjalnym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego i kadry olimpijskiej do 2028 roku. Część premii medalowych sportowców miała być wypłacana w tokenach.
Kluby i partnerzy zaczęli rozwiązywać umowy. Polscy olimpijczycy, którzy liczyli na te premie, są teraz wśród szacowanych 30 000 poszkodowanych użytkowników.
Weto, które to wszystko umożliwiło
I tu sprawa staje się polityczna — a w dzisiejszej Polsce wszystko staje się polityczne. Rządowy projekt ustawy o regulacji rynku kryptowalut, wdrażający unijny framework MiCA i dający Komisji Nadzoru Finansowego nadzór nad giełdami takimi jak Zonda, został zawetowany przez prezydenta Nawrockiego. Dwukrotnie. W grudniu 2025 i w lutym 2026 roku, podają OKO.press i Wirtualna Polska. Sejm próbował odrzucić weto 17 kwietnia, głosując 243 do 191, ale potrzebna była większość 276 głosów. Trzech posłów wstrzymało się. Próba nie powiodła się.
Tego samego dnia prokuratura regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo karne w sprawie oszustwa i prania brudnych pieniędzy w Zondacrypto.
Timing jest niemal artystyczny. Weto zabiło narzędzia regulacyjne. Skandal z insider tradingiem na Polymarket pokazał, co się dzieje, gdy platformy kryptowalutowe operują w szarej strefie regulacyjnej. Zondacrypto to podręcznikowy przykład tego samego problemu — tyle że z warstwą krajowej polityki na wierzchu.
Powiązanie, którego nikt w anglojęzycznej prasie jeszcze nie wychwycił: zanim został prezydentem, Nawrocki uczestniczył w konferencji CPAC w Rzeszowie. Tę konferencję strategicznie sponsorowało właśnie Zondacrypto, podaje Rzeczpospolita. Ten sam Nawrocki, który potem zawetował ustawę dającą regulatorom władzę nad giełdami typu Zonda. Na tym samym wydarzeniu, jak informuje Euronews, Nawrocki publicznie zadeklarował, że nie podpisze żadnej ustawy regulującej rynek kryptowalut. Nie był jeszcze prezydentem. Nie czytał jeszcze projektu ustawy. Projekt nawet jeszcze nie istniał.
Sławomir Mentzen z Konfederacji argumentował, cytowany przez Euronews, że okres przejściowy ustawy trwał do czerwca 2026 roku, a zatem jej podpisanie i tak nic by nie zmieniło. Ta logika działa tylko pod warunkiem, że w międzyczasie nic złego się nie wydarzy. Zapytajcie 30 000 użytkowników Zondy, jak sprawdziła się ta teoria.
Premier Tusk poszedł dalej. Powołując się na briefing ABW, powiedział, że Kral dokonywał wpłat na rzecz fundacji Dobry Rząd powiązanej z Wiplerem z Konfederacji oraz na Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry pod koniec 2025 roku, kilka tygodni przed pierwszym głosowaniem nad wetem — podaje Bankier.pl. Tusk stwierdził, że początki giełdy wiążą się z „pieniędzmi rosyjskiej mafii”. Koordynator służb specjalnych Siemoniak wspomniał o powiązaniach z zagranicznymi podmiotami o rosyjskich koneksjach, informuje Rzeczpospolita. Konfederacja zaprzeczyła wszystkiemu. Wipler, cytowany przez Analytics Insight, twierdził, że wpłata 70 000 EUR od podmiotu powiązanego z Zondacrypto była transakcją handlową za usługi analityczne. Zapowiedział złożenie zawiadomienia na Tuska za zniesławienie i niewłaściwe wykorzystanie informacji ABW.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Żurek zabrał głos na antenie TVP Info, relacjonuje Bankier.pl. Stwierdził, że śledztwo w sprawie zaginięcia Suszka było „prowadzone źle” i że widoczna była „bezradność” w sposobie jego prowadzenia. Jeśli kluczowy świadek nie został przesłuchany przez lata, powiedział, to znaczy, że coś poszło poważnie nie tak.
68 dni
Estońska licencja Zondacrypto wygasa 1 lipca 2026 roku. Firma nie posiada licencji MiCA w żadnym kraju UE. Jeśli nie uzyska jej przed tym terminem, jak informuje Euronews, prawnie nie będzie mogła prowadzić działalności nigdzie na terenie wspólnoty. Zdobycie licencji MiCA w obecnej sytuacji komplikuje fakt, że cały zarząd BB Trade Estonia OÜ zrezygnował. Pracownicy nie otrzymują wynagrodzeń. Kral usunął swój profil na LinkedIn. Nawet Block zwolnił 4000 osób, nazywając to strategicznym pivotem. Zondacrypto nie jest w stanie zapłacić nawet tym, którzy zostali.
Giełda jest teraz przedmiotem śledztwa CBZC, z potencjalnymi szkodami szacowanymi na około 350 mln zł, podaje Wirtualna Polska powołując się na szacunki rządowe. Rzeczpospolita wyśledziła, że udziały korporacyjne Suszka trafiły do trzech spółek-wydmuszek zarejestrowanych w Dubaju jeszcze przed jego zaginięciem. Czy rosyjskie pieniądze rzeczywiście finansowały rozwój giełdy, jak twierdzi Tusk — to pytanie, na które będą musieli teraz odpowiedzieć prokuratorzy. Ale szkody strukturalne już się dokonały. Polska wciąż nie ma ustawy o nadzorze nad kryptowalutami. Okno przejściowe MiCA, które miało wymusić zgodność z regulacjami, zamyka się, a największa giełda w kraju implodowała, zanim framework zdążył zadziałać.
Jeśli jesteś w Europie i nadal trzymasz aktywa na mniejszych giełdach bez opublikowanych dowodów rezerw, implozja tokena USOR była ostrzeżeniem. Zondacrypto to już lekcja. „Not your keys, not your coins” — „nie twoje klucze, nie twoje monety” — to nie slogan na koszulkę. To jedyna reguła, której słuszność nie została jeszcze nigdy podważona.
Suszek zniknął na składzie paliwowym. Kamery zgasły. Jego telefon odezwał się po raz ostatni o 15:08. A giełda, którą zbudował, przemianował i nad którą stracił kontrolę, jest teraz miejscem zbrodni, w którym nowy zarząd twierdzi, że pieniądze wciąż tam są — zamknięte za kluczem, który wyszedł z budynku w Czeladzi cztery lata temu i nigdy nie wrócił.
Jeśli twoje środki są na Zondzie, czas na złożenie zawiadomienia na policji był wczoraj. Prokuratura w Katowicach zbiera materiały. Sytuacja makroekonomiczna też nie pomaga — przy rosnącej inflacji i braku perspektyw na obniżki stóp, żadna kawaleria płynnościowa nie nadciągnie z odsieczą dla giełd kryptowalutowych w tarapatach.
Zbierz dokumentację i działaj.