Reading time: 6 min
Prezes Intel Lip-Bu Tan otworzył czwartkową konferencję wynikową, przywołując słowa Andy’ego Grove’a: „przetrwają tylko paranoicy”. Do zamknięcia piątkowej sesji akcje Intel wzrosły o ponad 22%, jak podaje Fortune. S&P 500 ustanowił rekord. Pierwszy pełny rok Tana u steru przyniósł kwartał, którego nikt na Wall Street się nie spodziewał.
W tym samym tygodniu wynikowym American Airlines opublikowało zaktualizowane prognozy, które uderzyły jak cios w splot słoneczny. Linia lotnicza spodziewa się teraz skorygowanej straty do 0,40 USD na akcję za cały rok 2026 — wynika z najnowszego raportu 8-K. W styczniu prognozowano zysk w przedziale 1,70–2,70 USD. To nie jest korekta prognoz. To zupełnie inna firma, działająca w zupełnie innej gospodarce — takiej, w której Brent handluje powyżej 105 USD, a Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta.
Obie spółki wchodzą w skład tego samego indeksu. W piątek S&P 500 zamknął się na poziomie 7165,08 pkt, zyskując 0,80% — jak podaje Yahoo Finance. Nowy historyczny szczyt. Dow Jones tego samego dnia spadł o 0,16%, a Nasdaq wystrzelił o 1,63%. Trzy indeksy, trzy kierunki, jeden rynek, który nie potrafi się ze sobą zgodzić co do tego, co właściwie się dzieje.
Liczby, które tu doprowadziły
Czwartkowy raport FactSet Earnings Insight opowiada na pierwszy rzut oka niezwykłą historię. Przy 28% spółek z S&P 500, które opublikowały wyniki za I kwartał, mieszany wzrost zysków rok do roku wynosi 15,1%. To szósty z rzędu kwartał dwucyfrowego wzrostu. Dla kontekstu: pięcioletnia średnia wskaźnika „bicia” prognoz EPS to 78%. W tym kwartale wynosi 84%. Wzrost przychodów kształtuje się na poziomie 10,3%, co jeśli się utrzyma, będzie najwyższym odczytem od III kwartału 2022.
A marże. Mieszana marża netto za I kwartał 2026 roku to 13,4% — według FactSet. Jeśli ta wartość utrzyma się do końca sezonu wynikowego, będzie to najwyższa marża netto w historii S&P 500 od momentu, gdy FactSet zaczął śledzić ten wskaźnik w 2009 roku. Poprzedni rekord — 13,2% — padł zaledwie kwartał wcześniej. Na czele stawki jest sektor technologiczny z marżą 29,1%, w porównaniu z 25,4% rok temu.
Wskaźnik forward P/E na 12 miesięcy wynosi 20,9 — powyżej pięcioletniej średniej 19,9 i dziesięcioletniej średniej 18,9 (dane FactSet). Na koniec marca było to 19,7. Rynek podrożał w trzy tygodnie, podczas gdy na Bliskim Wschodzie trwała wojna, a ropa poszła w górę o kolejne 10 USD za baryłkę.
Spółki, które nie trafiły na czołówki
W sektorowej analizie FactSet zwrócił uwagę na coś, co zasługuje na więcej uwagi, niż otrzymuje. Spośród jedenastu sektorów S&P 500 tylko w sektorze energetycznym analitycy zrewidowali prognozy zysków w dół od początku kwartału. Przy ropie powyżej 100 USD brzmi to paradoksalnie — ale wcale takie nie jest. Problem sektora energetycznego to nie cena surowca, lecz niemożność dostarczenia go na rynek. Przestoje produkcyjne, według kwietniowego raportu Short-Term Energy Outlook EIA, osiągnęły w kwietniu 9,1 mln baryłek dziennie. Przychody pozostają teoretyczne, gdy cieśnina jest zamknięta, a Iran buduje model pobierania opłat za tranzyt, który eliminuje motywację do jej ponownego otwarcia.
ServiceNow stracił 18% w czwartek po tym, jak na konferencji wynikowej ujawniono, że klienci z Bliskiego Wschodu zamrozili kontrakty na oprogramowanie korporacyjne na czas nieokreślony — jak podaje CNBC. Honeywell nie spełnił oczekiwań i obniżył prognozy, powołując się na zakłócenia łańcuchów dostaw związane z blokadą Ormuzu. Katastrofa prognoz American Airlines mówi sama za siebie. Problemem branży lotniczej nie jest popyt, lecz wzrost kosztów paliwa lotniczego o około 40% od stycznia — zabezpieczenie pozycji przy obecnych cenach oznaczałoby zaklepanie strat na resztę roku.
David Dierking z The Motley Fool trafnie uchwycił w piątkowej analizie szerszą dynamikę: zaledwie dwa tygodnie temu S&P 500 tracił 7% od początku roku. Potem pojawił się optymizm co do zawieszenia broni, indeks odrobił wszystkie straty w ciągu jednego tygodnia i teraz znajduje się na historycznym szczycie. S&P ustanowił rekord już w środę, kiedy Iran jednocześnie zaatakował trzy statki handlowe. Zespół 24/7 Wall Street zauważył, że samo ogłoszenie zawieszenia broni 17 kwietnia wystarczyło, by usunąć premię wojenną z akcji. Od tamtej pory rozejm się jednak posypał. Trump odwołał w piątek delegację do Islamabadu. Cieśnina pozostaje zamknięta, a indeks jest wyżej niż wtedy, gdy zawieszenie broni miało być katalizatorem wzrostów.
Kto naprawdę zarabia
Gdy odsłonimy kurtynę indeksowego nagłówka, sezon wynikowy ujawnia rynek napędzany dwoma odrębnymi silnikami. Spółki bijące prognozy to w zdecydowanej większości te z zerową ekspozycją na ropę: półprzewodniki, infrastruktura chmurowa, streaming, korporacyjna sztuczna inteligencja. Rajd Intel o ponad 22%, jak podaje Fortune, nastąpił po publikacji przychodów w wysokości 13,6 mld USD — wzrost o 7% rok do roku w kwartale, w którym analitycy oczekiwali spadku o 2%. Nie chodziło wyłącznie o same wyniki Intel. Rynek na nowo wyceniał cały sektor półprzewodników po kwartale, który potwierdził, że popyt na procesory przyspiesza niezależnie od sytuacji w Zatoce Perskiej. Supercykl półprzewodnikowy, który wywindował koreański Kospi powyżej 5500, to ta sama fala popytu, na której płynie Intel. Tan powiedział analitykom podczas konferencji, że popyt byłby jeszcze wyższy, gdyby Intel był w stanie wyprodukować więcej chipów — relacjonuje Fortune.
Netflix ogłosił rozszerzony program skupu akcji własnych i wykazał w wynikach opłatę za rozwiązanie umowy z Warner Bros. w wysokości 2,8 mld USD — według FactSet. Penn Entertainment zdecydowanie pokonał prognozy dzięki przychodom z krajowego rynku hazardowego, który nie ma nic wspólnego z globalnymi rynkami energii. Texas Instruments zaliczył najlepszą sesję od lat po wynikach powyżej oczekiwań, napędzanych popytem na chipy motoryzacyjne i przemysłowe — donoszą serwisy informacyjne.
Po drugiej stronie barykady: linie lotnicze, spółki przemysłowe z bliskowschodnimi łańcuchami dostaw, firmy softwarowe z klientami w rejonie Zatoki i producenci energii, którzy nie mogą dostarczyć surowca. Podział jest klarowny. Dla porównania — indeks S&P 500 equal-weight, w którym każda spółka ma równą wagę, w tym roku odstaje od wersji ważonej kapitalizacją o kilka punktów procentowych, jak wynika z analizy Investing.com. Ta luka to matematyczny ślad rynku ciągnionego przez największe spółki, podczas gdy mediana boryka się z trudnościami.
Dlaczego to ma znaczenie dla indeksu
Przyszły tydzień to kulminacja sezonu wynikowego: wyniki publikuje 180 spółek z S&P 500, w tym 11 komponentów Dow 30 — według FactSet. To również tydzień decyzji stóp procentowych czterech banków centralnych: Bank Japonii we wtorek, Fed w środę — gdzie jastrzębi nominat Trumpa na szefa Fed, Kevin Warsh, dodaje kolejną warstwę niepewności co do perspektyw stóp — a Bank Anglii i ECB w czwartek. Na dokładkę w tym samym tygodniu pojawią się dane o PKB USA i Core PCE, w kontekście marcowego CPI, który potwierdził inflację na poziomie 3,3%.
Rynek wchodzi w ten tydzień na historycznym szczycie, z rekordowymi marżami, wskaźnikiem forward P/E powyżej dziesięcioletniej średniej i ceną ropy najwyższą od rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Zestawienie tych czynników daje asymetrię ryzyka. Pozytywne niespodzianki są już w cenach przy 84% wskaźniku pokonywania prognoz. Dalsze wzrosty wymagają, by wszystko poszło idealnie. Do spadków wystarczy jedno niefortunne słowo banku centralnego o inflacji, jedno rozczarowanie ze strony spółki z Mag 7 albo jeden nagłówek z Cieśniny Ormuz.
Badania Carson Wealth, cytowane przez Motley Fool, pokazują, że S&P 500 od 1950 roku notował średnio ok. 5% zwrotu w latach wyborów midterm — najniżej w czteroletnim cyklu. Jednak odbicie od dołka w latach midterm wynosi średnio ponad 30%. Jeśli marcowe minimum w okolicach 6300 pkt, gdy S&P tracił ok. 8% od początku roku według Motley Fool, było dnem cyklu, obecny poziom 7165 pkt oznacza około 14% wzrostu od tego dołka. Historia daje podstawy zarówno do kontynuacji rajdu, jak i do ponownego testowania minimów.
Sezon wynikowy dotychczas mówi, że amerykańska machina korporacyjna działa na najwyższych obrotach w historii. Tło geopolityczne mówi, że paliwo napędzające połowę światowej gospodarki jest zakładnikiem w cieśninie, która na krótko uchyliła się na początku kwietnia, by potem znów się zamknąć. Intel miał świetny kwartał. American Airlines straciło cały rok. Oba te fakty są prawdziwe jednocześnie — a indeks postanowił świętować ten, który lepiej się prezentował.
Rynek mówi każdemu, kto uważnie słucha, co według niego wydarzy się dalej. Czy ma rację — to jedyne pytanie, które się liczy przed najważniejszym tygodniem roku.