Reading time: 4 min
Brent spadł ze 144 USD poniżej 97 USD w zaledwie sześć tygodni. Złoto wciąż siedzi powyżej 4400 USD. Jeden z tych rynków myli się co do Iranu – i mam dość mocne przeczucie, który.
Coś się nie zgadza
Od dwóch tygodni obserwuję, jak ropa i złoto idą w przeciwnych kierunkach, i zaczyna mnie to niepokoić. Nie w sposób mglisty, typu „coś jest nie tak”. W bardzo konkretny sposób: jeden z tych wykresów kłamie.
A było tak. Brent w kwietniu stał na 144 USD. Hormuz był zamknięty. IEA raportowała, że globalne zapasy kurczą się w tempie 4 milionów baryłek dziennie. Kraje OECD straciły 146 milionów baryłek w ciągu jednego miesiąca. To nie jest ciasny rynek. To rynek jadący na oparach.
Potem Rubio oznajmił, że rozmowy z Teheranem idą dobrze – i ropa poszła na łeb na szyję. 110 USD 20 maja. 96 USD dziś rano. Czterdzieści osiem dolarów wyparowało w sześć tygodni.
Tymczasem złoto jest na poziomie 4419 USD. Trochę niżej niż tydzień temu, ale daleko od takiego ruchu, jakiego można by oczekiwać, gdyby ryzyko geopolityczne naprawdę zmalało. Chiński bank centralny kupuje nieprzerwanie od siedemnastu miesięcy. To nie jest zabezpieczenie. To gromadzenie rezerw.
Srebro mówi teraz więcej niż złoto
Wciąż wracam do srebra. W poniedziałek handlowano po 77,50 USD. Wskaźnik złoto-srebro skurczył się z ponad 80 na początku roku do 58,9. To duży ruch – i nie wynika z tego, że srebro jest bezpieczną przystanią. Wynika z tego, że świat potrzebuje srebra do konkretnych rzeczy.
Panele słoneczne. Centra danych AI. Systemy bateryjne do pojazdów elektrycznych. Popyt przemysłowy osiągnął rekordowe poziomy w ubiegłym roku, a strona podażowa nie zdoła domknąć luki przed 2027 rokiem, w najbardziej optymistycznym scenariuszu. Srebro znajduje się więc na przecięciu dwóch zupełnie różnych sił ciągnących w tym samym kierunku. Popyt inwestycyjny mówi: kupuj, bo świat jest niepewny. Popyt przemysłowy mówi: kupuj, bo świat potrzebuje go coraz więcej. Kiedy oba sygnały wskazują to samo w tym samym momencie, dostajesz wskaźnik na poziomie 59 i cenę, której nie obchodzi, co robi ropa.
I właśnie o tym większość desków surowcowych nie mówi. Ropa to teraz handel geopolityczny. Srebro – strukturalny. Na papierze należą do tej samej klasy aktywów, ale prowadzą zupełnie inne rozmowy.
Europa chce mieć jedno i drugie
Stoxx 600 zyskiwał dziś rano 0,4%. Przemysł, transport, chemia – wszystkie sektory, które kochają tanią energię. Trudno się dziwić. Niższa ropa oznacza niższe koszty surowcowe, a to ma znaczenie, gdy europejscy producenci od trzech lat walczą o marże.
Problem w tym, że jest tu wyraźna rozbieżność. Bank Światowy prognozuje wzrost cen surowców o 16% w tym roku. Energia konkretnie ma podrożeć o 24% – najwyżej od 2022 roku. Ich model nie zakłada rozwiązania kryzysu irańskiego. Jeśli mają rację i zawieszenie broni się rozpadnie, te 250 milionów baryłek, które zniknęły z globalnych zapasów w marcu i kwietniu, nie wrócą szybko. Wanny nie napełnia się w mgnieniu oka.
Rynek akcji handluje więc nagłówkami. Rynek surowcowy handluje twardymi danymi. Wiem, który z nich ma rację w horyzoncie sześciomiesięcznym – i nie jest to ten czytający komunikaty prasowe Rubio.
Dolar komplikuje wszystko
Indeks dolara na poziomie 98,9 – i spada. To istotne dla każdego w Europie, kto próbuje zrozumieć, co tańsza ropa tak naprawdę dla niego oznacza. Słabszy dolar wspiera ceny surowców wyrażone w USD, więc spadek kosztów importu w przeliczeniu na euro jest mniejszy, niż sugerują nagłówki. Ropa tańsza o 30% w dolarach to nie jest ropa tańsza o 30% w euro.
To komplikuje też życie ECB. Na 2026 rok rynek wycenia dwie podwyżki stóp. Ale jeśli ceny surowców w euro pozostaną podwyższone, podczas gdy energia w dolarach tanieje, obraz inflacji robi się nieczytelny. ECB nie lubi nieczytelności. Siła dolara z ery ceł dawała im klarowność. Ta słabość ją zabiera.
Na co patrzę
Na złoto. Nie na ropę. Jeśli złoto przebije w dół 4300 USD, a ropa dalej będzie spadać, rynek naprawdę zdecydował, że ryzyko irańskie jest za nami. To byłby istotny sygnał. Ale jeśli złoto utrzyma się powyżej 4400 USD, a ropa popchnie w stronę 90 USD, to europejskie akcje rosną na rozejmie, w który nie wierzą ludzie, którzy na co dzień zajmują się przechowywaniem wartości.
Rubio mówi, że dopracowanie treści porozumienia może zająć jeszcze kilka dni. Dane IEA o zapasach mówią, że jakiekolwiek załamanie negocjacji błyskawicznie wyśle cenę z powrotem powyżej 120 USD. Najbliższe 48 godzin zapowiada się interesująco. A na rynkach surowcowych „interesująco” rzadko oznacza „komfortowo”.