Reading time: 8 min
Brent stracił 16% w ciągu nocy. Teraz zaczyna się najtrudniejsza część
Dwutygodniowe zawieszenie broni między USA a Iranem, ogłoszone późnym wieczorem 7 kwietnia, zepchnęło cenę Brent z 111 do około 93 USD za baryłkę w zaledwie kilka godzin — to najostrzejszy spadek w jednej sesji od rozpoczęcia wojny 28 lutego. To, co media okrzyknęły „dywidendą pokojową”, w praktyce jest warunkowym rozejmem z 14-dniowym zegarem, irańską marynarką wojenną wciąż koordynującą przepływ przez Cieśninę Ormuz i infrastrukturą energetyczną Zatoki, której naprawa — jak twierdzi Henning Gloystein z Eurasia Group — zajmie miesiące, niezależnie od tego, co wydarzy się w piątek w Islamabadzie.
Jak wyglądał rynek o 20:00 czasu ET
Brent we wtorek rano notowany był po 111,51 USD — według Reutersa wzrost o kolejne 1,6% na sesji, gdy termin ultimatum Trumpa się zbliżał. WTI stał na poziomie 115,86 USD. Oba benchmarki niemal się podwoiły od stycznia, kiedy WTI wciąż utrzymywał się poniżej 58 USD — jak odnotował zespół surowcowy Goldman Sachs, był to najostrzejszy rajd od początku roku od 2008. Dated Brent, fizyczny benchmark śledzony przez S&P Global Platts, osiągnął szczyt na poziomie 144,42 USD — rekordowy odczyt przewyższający nawet kryzysowy spike z 2008 roku. Ten pułap 144 USD był kulminacją ruchu sygnalizowanego pod koniec marca: rekordowy miesięczny wzrost Brent zbiegł się z deklaracją Trumpa o zamiarze przejęcia irańskich przychodów z ropy — połączenie, które jasno wskazywało, gdzie przebiega polityczne dno pod cenami surowca.
A potem przyszło zawieszenie broni. Trump opublikował post na Truth Social o 20:03 ET. Brent spadł około 16%, do okolic 93 USD za baryłkę — podał Axios. WTI stracił mniej więcej 19%, schodząc do około 92 USD. Odwrócenie o takiej skali w jednej sesji nie ma czystego precedensu na współczesnym rynku ropy.
Ale w euforii ulgi gubi się kluczowa kwestia: 93 USD za Brent to wciąż 20 USD powyżej poziomu z 27 lutego. Premia wojenna została częściowo zredukowana, nie wyeliminowana. A warunki tego zawieszenia broni dają rynkowi solidne powody, by część tej premii na razie utrzymać.
Cieśnina jest „otwarta” — warunkowo
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, występujący w imieniu Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, oświadczył, że przepływ przez Cieśninę Ormuz będzie możliwy „w koordynacji z Siłami Zbrojnymi Iranu i z uwzględnieniem ograniczeń technicznych”. Żadnych szczegółów na temat tego, co owe ograniczenia oznaczają w praktyce, nie podano — jak odnotował PBS NewsHour w nocnej relacji.
„Niemal wszystkie dotychczasowe punkty sporne zostały uzgodnione między Stanami Zjednoczonymi a Iranem” — napisał Trump — „ale dwutygodniowy okres pozwoli na sfinalizowanie i zawarcie porozumienia.” Ten język jest wymowny. To nie jest rozstrzygnięcie — to pauza, którą obie strony zgodziły się przedstawić jako postęp.
Porównajmy to z sytuacją w Cieśninie sprzed tygodnia. Liczba przepływających statków spadła z około 130 dziennie w lutym do zaledwie sześciu w marcu — według raportu panelu ONZ cytowanego przez CBS News. Co najmniej 70 dużych pustych tankowców stało na kotwicy u wschodniego wybrzeża Omanu. Irak, Arabia Saudyjska, Kuwejt i ZEA wstrzymały szacunkowo 7,5 mln baryłek dziennie produkcji ropy. Ryan McKay, starszy strateg surowcowy TD Securities, pisząc 3 kwietnia, określił to jako „największe zakłócenie podaży w historii globalnego rynku ropy”. Jego kalkulacje wskazywały, że do końca miesiąca utraconych zostanie blisko miliard baryłek ropy i produktów rafinowanych.
Dwutygodniowe otwarcie — koordynowane przez irańską marynarkę — to nie powrót do przedwojennych poziomów przepływu. To kontrolowany strumyczek, który utrzymuje dźwignię Teheranu w nienaruszonym stanie. Logika szoku podażowego jest strukturalnie zbliżona do tej, która napędziła cenę miedzi do 14 527 USD za tonę na początku tego roku, gdy największe spółki wydobywcze gorączkowo starały się wyprzedzić squeeze napędzany zakłóceniami — z tą różnicą, że wąskim gardłem miedzi była kopalnia, a nie 34-kilometrowa cieśnina kontrolowana przez wrogie siły zbrojne.
Krzywa terminowa i prognozy banków
Jeszcze przed zawieszeniem broni krzywa kontraktów terminowych wyceniała Brent na 90 USD w sierpniu. Goldman Sachs, którego analityk surowcowy Daan Struyven podniósł w marcu prognozę średniej ceny Brent na 2026 r. do 85 USD, modelował scenariusz bazowy z Brent na poziomie 71 USD w IV kw. przy założeniu około sześciotygodniowego drastycznego ograniczenia przepływów przez Ormuz. Ten scenariusz częściowo się zmaterializował — zakłócenia trwały niespełna sześć tygodni. Scenariusz ryzyka, zakładający dwumiesięczne zakłócenia, przewidywał Brent w IV kw. na poziomie 93 USD. Bazowa prognoza EIA opublikowana w tym tygodniu zakłada spadek Brent poniżej 80 USD w III kw. i w okolice 70 USD do końca roku — pod warunkiem stopniowej normalizacji sytuacji w cieśninie.
Nie należy na tym budować pozycji. Gloystein z Eurasia Group stwierdził w poniedziałek, że firmy żeglugowe obsługujące tankowce w regionie potrzebowałyby co najmniej dwóch miesięcy na wznowienie operacji, nawet gdyby zawieszenie broni obowiązywało od pierwszego dnia. Rafinerie i infrastruktura energetyczna uszkodzone przez uderzenia w rejonie Zatoki wymagają miesięcy napraw, nie dni. Saudi Aramco podniosło oficjalną cenę sprzedaży Arab Light na dostawy do Azji w maju do rekordowej premii 19,50 USD za baryłkę ponad średnią Oman/Dubaj — jeszcze przed ogłoszeniem zawieszenia broni. Takie kwotowanie nie cofnie się z powodu jednego tweeta.
JPMorgan zajmował najbardziej agresywne stanowisko wzrostowe. Zespół surowcowy banku ostrzegał, że Brent może przebić 150 USD za baryłkę, jeśli Cieśnina pozostanie de facto zamknięta do połowy maja. To ryzyko ogona na najbliższe 14 dni zeszło ze stołu. Czy pozostanie poza stołem — to pytanie, na które Twoja pozycja musi odpowiedzieć, zanim zakończą się rozmowy w Islamabadzie.
Dylemat złota nie zniknął
Złoto przez większość wtorku tkwiło między dwoma sprzecznymi narracjami. Cena spot oscylowała w okolicach 4652 USD, schodząc z dziennego maksimum 4706 USD, jeszcze przed ogłoszeniem zawieszenia broni — jak śledził FXStreet. Metal stracił ponad 11% od początku marca — najsłabszy wynik miesięczny od lat — ponieważ rosnące ceny energii podbijały oczekiwania inflacyjne i ograniczały zakłady na obniżki stóp przez Fed. To dokładnie ten sam impas, który paraliżuje Fed od tygodni: inflacja napędzana ropą, której nie da się obciąć stopami, i rynek pracy zbyt odporny, by uzasadnić podwyżki — pułapka stagflacyjna, która utrudnia wycenę każdej klasy aktywów, a złota w szczególności.
Kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych wskazują teraz 40% prawdopodobieństwa podwyżki stóp do czerwca — wynika z danych Prime Market Terminal cytowanych przez VT Markets. Jeszcze w styczniu taka perspektywa byłaby nie do pomyślenia. Zawieszenie broni stwarza dla złota miecz obosieczny. Popyt na bezpieczną przystań słabnie przy deeskalacji — to mechaniczny kanał, który zepchnął kruszec na wieściach o rozejmie już w zeszłym miesiącu. Ale jeśli ropa utrzyma się na podwyższonych poziomach w trakcie dwutygodniowego okna negocjacyjnego — bo fizyczne przepływy nie normalizują się szybko — kanał inflacyjny pozostaje gorący, a kanał obniżek stóp zamknięty. Analityk rynkowy IG, Tony Sycamore, ujął to wprost: „Koniec konfliktu może okazać się dla złota mieczem obosiecznym.”
Dolarowa strona tego równania jest równie nierozstrzygnięta. EUR/USD systematycznie się osuwał pod ciężarem tej samej dynamiki inflacja-stopy procentowe, a niezdolność ECB do odrobienia czterech centów straconych przez EUR/USD w dwa miesiące odzwierciedla europejską gospodarkę absorbującą szok energetyczny szybciej niż aktywa dolarowe — co mechanicznie wspiera silniejszego dolara i stawia sufit nad wzrostami złota, nawet gdy premia wojenna się kompresuje. 12-miesięczny cel J.P. Morgan pozostaje na poziomie 6300 USD za uncję; Deutsche Bank wskazuje 6000 USD. Oba banki wyceniają świat, w którym ta wojna ostatecznie się kończy i narracja wokół stóp procentowych się odwraca.
Czternaście dni to bardzo krótki pas startowy
Rozmowy pokojowe w Islamabadzie zaplanowano na 10 kwietnia. Amerykańską delegację prawdopodobnie poprowadzi wiceprezydent Vance — według dwóch źródeł cytowanych przez Axiosa. Irańska propozycja obejmuje 10 punktów, w tym pełne zniesienie sankcji, trwałe zakończenie wszystkich konfliktów regionalnych i protokół przepływu przez Ormuz — warunki, które wysoki rangą amerykański urzędnik, cytowany przez NPR w nocnej relacji, określił jako nadzwyczajne ustępstwo ze strony Waszyngtonu nawet do rozważenia.
„Problem” — powiedział anonimowy pakistański urzędnik w rozmowie z Osamą Bin Javaidem z Al Jazeery w poniedziałek — „to w gruncie rzeczy bójka na szkolnym podwórku. Chodzi o ego, którymi trzeba zarządzić, i o morze nieufności, nad którym trzeba zbudować mosty.” Czternaście dni tego nie naprostuje. Ale obie strony kupiły sobie czas.
Rynki wyceniające przedłużenie zawieszenia broni powinny wziąć pod uwagę jedno: Trump wyznaczał Iranowi twarde terminy trzykrotnie od rozpoczęcia wojny 28 lutego. Za każdym razem je przesuwał. 23 marca cofnął wcześniejsze ultimatum dotyczące Ormuz, powołując się na „bardzo dobre i produktywne rozmowy”. Irańskie MSZ zaprzeczyło, że jakiekolwiek rozmowy miały miejsce. Ten wzorzec nie daje podstaw do jednoznacznego pozycjonowania w żadnym kierunku — należy go traktować jako wskazówkę, nie pewnik. Za to stwarza warunki do asymetrycznego dostępu do informacji, podobnie jak przed uderzeniami z 28 lutego — kiedy, jak relacjonowaliśmy, sześć portfeli na Polymarket zdążyło zająć pozycje na atak na Iran i zamieniło 60 000 USD w milion, zanim wystrzelono pierwszy pocisk. Rynki predykcyjne teraz wyceniają przedłużenie porozumienia. Poprzednim razem się myliły.
Kluczowe poziomy do obserwacji
Brent na poziomie 93 USD to punkt wyjścia. Jeśli Islamabad przyniesie przedłużenie ram porozumienia przed 21 kwietnia, ścieżka EIA ku 80 USD w III kw. staje się realna. Jeśli rozmowy utkną w martwym punkcie — a irańskie żądanie pełnego zniesienia sankcji przed stałym porozumieniem daje Waszyngtonowi silne powody do wycofania się — przedział 100–110 USD wraca błyskawicznie. Fizyczne przepływy potrzebują tygodni, nie dni, by się znormalizować, nawet w idealnych warunkach dyplomatycznych. Flota tankowców stoi na kotwicy u wybrzeży Omanu. Produkcja w Zatoce wciąż jest częściowo wstrzymana. Normalizacja podaży to proces wielomiesięczny, biegnący równolegle do dwutygodniowego dyplomatycznego sprintu.
Kluczowym sygnałem jest spread między Brent a WTI. Gwałtownie się rozszerzył w najgorszych tygodniach zakłóceń, ponieważ europejscy i azjatyccy nabywcy nie mieli dostępu do baryłek z Zatoki. Jeśli ten spread utrzyma się na podwyższonym poziomie po zawieszeniu broni, oznacza to rynek, który nie wierzy w szybki powrót fizycznych przepływów. Jeśli szybko się zawęzi — Cieśnina naprawdę się otwiera i ścieżka ku 80 USD przyspiesza. Ta sama europejska ekspozycja, która ciążyła STOXX 600 przez pięć tygodni wojennej premii inflacyjnej — indeks stracił 8%, gdy trade odbudowy stał się ofiarą zamknięcia Ormuzu — ma teraz najwięcej do zyskania na trwałym ponownym otwarciu. Rynek wycenia niepewny środek. Czy czeka go czyste otwarcie, czy kontrolowany strumyczek — zależy wyłącznie od tego, co wydarzy się w sali konferencyjnej w Islamabadzie w piątek.