Europa zamieniła rosyjski gaz na amerykański LNG. Potem Hormuz się zamknął.

Share

Reading time: 9 min

UE budowała nowy łańcuch dostaw energii przez trzy lata. Rosyjski gaz rurociągowy zastąpiła amerykańskim LNG, a rosyjskie nawozy planowała zastąpić produktami z Zatoki Perskiej. Wtedy Cieśnina Ormuz została zamknięta. Oba zamienniki znalazły się pod presją jednocześnie, a w centrum obu zależności stoi Waszyngton.

Gaz — historia, którą śledzą wszyscy. Nawozy — historia, której nikt nie śledzi.

Europejskie magazyny gazu zakończyły ostatnią zimę poniżej 30% pojemności — to najniższy poziom po sezonie grzewczym od 2018 roku. Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozowała na początku 2026, że europejski import LNG osiągnie w tym roku rekordowe 185 mld metrów sześciennych, w miarę jak nabywcy będą wyścigowo uzupełniać zapasy. Na dzień 11 maja kontrakty terminowe TTF na najbliższy miesiąc notowane były po 44,7 EUR za megawatogodzinę, z dużą zmiennością w obie strony, zależnie od bieżącego stanu rozmów o zawieszeniu broni między USA a Iranem. To jest historia, którą śledzą niemal wszystkie biura rynkowe.

Jest jednak druga, którą niemal całkowicie ignorują. Copa i Cogeca, brukselski lobby reprezentujący europejskich rolników i spółdzielnie rolnicze, podały w lutym 2026, że import nawozów azotowych do UE załamał się do zaledwie 179 877 ton w styczniu 2026 — wobec 1,18 mln ton w styczniu 2025. Spadek o 85% w ciągu jednego roku. Organizacja ocenia, że obecne zapasy pokrywają zaledwie 45–50% potrzeb rolników na żniwa 2026, a najostrzejsze braki odnotowano we Włoszech i Irlandii. Copa i Cogeca wezwały do natychmiastowego zawieszenia CBAM na nawozy. Nikt w Brukseli najwyraźniej nie zamierza działać tak szybko.

Oba kryzysy wynikają z tej samej strukturalnej porażki. Europa zastąpiła jednego geopolitycznie narażonego dostawcę alternatywami, które okazały się nieść inne, ale równie realne ryzyka.

Od Rosji, przez Waszyngton, po Zatokę Perską — wszystko naraz

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku europejscy importerzy gazu gwałtownie zwrócili się ku amerykańskiemu LNG. Według analizy IEEFA ze stycznia 2026 autorstwa analityczki energetycznej Any Marii Jaller-Makarewicz, import amerykańskiego LNG do UE wzrósł z 21 mld metrów sześciennych w 2021 do szacowanych 81 mld m³ w 2025 — niemal czterokrotnie w ciągu czterech lat. Stanowiło to 57% całego unijnego importu LNG w ubiegłym roku. Niemcy pozyskują obecnie ponad 90% swojego LNG ze Stanów Zjednoczonych, jak wynika z analizy OSW opublikowanej w lutym 2026. W lipcu 2025 UE podpisała z Waszyngtonem umowę handlową zobowiązującą do zakupu amerykańskiej energii o wartości 750 mld USD do 2028 roku.

Czy to jest dywersyfikacja — to kwestia otwartej debaty. Analiza Bruegela z marca 2026, autorstwa Ugnė Keliauskaitė, Bena McWilliamsa i Georga Zachmanna, przedstawia najrzetelniejszą obronę tego stanowiska: amerykański LNG jest transportowany drogą morską, co oznacza, że europejscy nabywcy mogą łatwiej zmienić dostawcę niż w przypadku rosyjskiego gazu rurociągowego, a prywatne amerykańskie firmy nie podlegają politycznym dyrektywom tak jak Gazprom. To istotna różnica strukturalna. Jednak Jaller-Makarewicz z IEEFA stawia sprawę jasno: jeśli wszystkie obecne kontrakty zostaną zrealizowane, a unijne wysiłki redukcji zużycia gazu zawiodą, blok mógłby do 2030 roku pozyskiwać od 75 do 80% importu LNG ze Stanów Zjednoczonych. W takim scenariuszu europejscy nabywcy uzależniliby się od jednego źródła dostaw zdecydowanej większości LNG — a sam Bruegel zauważa, że amerykański LNG jest najdroższą dostępną opcją dla europejskich odbiorców. Koncentracja na takim poziomie, w najdroższym produkcie na rynku, nie jest pozycją siły.

Ścieżka nawozowa biegła równolegle. Rosja i Białoruś razem dostarczały ok. 33% unijnego importu nawozów przed 2022 rokiem, według analizy Kpler z listopada 2025. Parlament Europejski przegłosował w maju 2025 stopniowe wprowadzanie ceł na rosyjskie i białoruskie nawozy azotowe: 6,5% ad valorem plus 40–45 EUR za tonę do 2026, z rosnącymi stawkami do 430 EUR za tonę w 2028. Przy takiej docelowej stawce rosyjski produkt staje się całkowicie niekonkurencyjny na rynkach europejskich. Biuro prasowe PE opisało ten środek jako wymierzony w przychody “bezpośrednio przyczyniające się do wojny przeciwko Ukrainie”. Plan alternatywnych dostaw wskazywał na Egipt, Algierię, USA i producentów z Zatoki Perskiej, w tym ZEA, Arabię Saudyjską i Katar. Na papierze to miało sens. W praktyce — Cieśnina Ormuz zamknęła się, zanim transformacja dobiegła końca.

Cieśnina Ormuz nie czekała na dokończenie transformacji

Od amerykańskich i izraelskich uderzeń na irańską infrastrukturę energetyczną pod koniec lutego 2026 Cieśnina Ormuz pozostaje w dużej mierze zamknięta dla żeglugi handlowej. Euronews podał 20 marca, że przez cieśninę przechodzi ok. jedna trzecia globalnego handlu nawozami. Producenci z Zatoki — ZEA, Arabia Saudyjska i Katar — którzy łącznie odpowiadają za ok. 15 mln ton rocznego eksportu mocznika według danych GPCA, nie mogą wysyłać tych wolumenów zgodnie z planem. Komisja Europejska zaproponowała w lutym tymczasowe zawieszenie ogólnych ceł na nawozy z innych kierunków, konkretnie z Afryki Północnej i USA, aby ułatwić dostęp do alternatyw. To pomaga na marginesie, ale nie zastępuje 15 mln ton mocznika z Zatoki, których nie da się przetransportować przez zablokowany szlak wodny.

Sygnał cenowy na poziomie gospodarstw jest już jednoznaczny. Euronews cytował w marcu niemieckiego rolnika Paula Henschkego: za tonę pszenicy chlebowej dostawał 176 EUR, a za nawóz płacił ponad trzy razy tyle — mocznik kosztował 550 EUR za tonę. Saletra amonowa wapniowa podrożała o ok. 15% w Dolnej Saksonii w ciągu jednego miesiąca. Sytuacja nie jest jeszcze porównywalna z 2022 rokiem, gdy mocznik na krótko przekroczył 1000 EUR za tonę. Ale kierunek jest ten sam: podaż ograniczona, popyt na sezon wegetacyjny 2026 nieelastyczny, a ceny rosną szybciej, niż przychody rolników są w stanie zaabsorbować.

Rynek generuje też rezultat, którego nikt nie planował. Euronews donosił, że niektórzy handlowcy z Europy Zachodniej zaczęli wracać do rosyjskich dostaw, gdy alternatywy z Zatoki wyschły. Te wolumeny trafiają teraz z unijnymi cłami, co oznacza, że nabywcy płacą premię za dostawy objęte sankcjami, nałożoną na i tak już podwyższone ceny. Europa odkrywa — jak wcześniej Wielka Brytania przy renegocjacjach handlowych z Waszyngtonem — że zależności surowcowe nie znikają po zmianie nazwy dostawcy. One się po prostu przenoszą.

Waszyngton w centrum obu łańcuchów

To jest punkt, w którym oba łańcuchy dostaw się zbiegają. Amerykański LNG stanowi 57% unijnego importu LNG. Amerykańskie nawozy są pozycjonowane jako bezpośredni zamiennik rosyjskiego i bliskowschodniego produktu w ramach lutowej propozycji Komisji o zawieszeniu ceł. Waszyngton jest kluczowym dostawcą na obu rynkach jednocześnie — w momencie, gdy oba rynki są pod presją.

Analiza Bruegela z marca ostrożnie nie przecenia dźwigni, jaką to tworzy. Keliauskaitė, McWilliams i Zachmann argumentują, że USA nie mogą łatwo wywierać presji na Europę groźbą odcięcia dostaw energii, ponieważ prywatne amerykańskie firmy nie podlegają politycznym poleceniom, a globalne rynki LNG są na tyle płynne, że luki podażowe objawiłyby się wzrostami cen, nie fizycznymi niedoborami. Technicznie to prawda. Jednak Center on Global Energy Policy Uniwersytetu Columbia wskazał w styczniu 2026 na odrębny mechanizm: deklarowany cel Trumpa, jakim jest obniżenie krajowych cen gazu w USA, może w istocie zmniejszyć bodźce amerykańskich producentów do eksportowania LNG do Europy w wolumenach, na które UE liczy. Kanał cenowy i kanał wolumenowy działają inaczej, a żaden z nich nie jest w pełni pod kontrolą Brukseli.

W przypadku nawozów gazochłonność amerykańskiej produkcji tworzy bezpośrednie przeniesienie kosztów. Ceny amerykańskich nawozów azotowych odnoszą się do Henry Hub. Europejscy nabywcy przechodzący z mocznika z Zatoki na amerykański mocznik nie uciekają od ekspozycji na ceny gazu — jedynie przenoszą ją z TTF na inny benchmark. Europejscy producenci absorbują podwyższone koszty surowców na całej linii, od energii po metale przemysłowe, a sektor rolny właśnie dołącza do tej kolejki. Bank Światowy w perspektywie rynków towarowych z kwietnia 2026 prognozował ogólny wzrost cen surowców o 16% w 2026, z energią drożejącą o 24%. Te liczby przekładają się bezpośrednio na europejski CPI, który według wstępnego szacunku Eurostatu osiągnął w kwietniu 3%.

Lato — okno, które zadecyduje o wszystkim

Jeśli chodzi o gaz, obowiązkowy unijny cel napełnienia magazynów to 80% do 1 listopada. Startując z poziomu poniżej 30%, rywalizując o ładunki LNG na globalnym rynku, gdzie azjatyccy nabywcy również aktywnie kupują, i robiąc to przy TTF znacznie powyżej poziomów zakładanych przez europejski przemysł na 2026 — matematyka jest napięta. ACER potwierdził pod koniec kwietnia, że cel jest wciąż osiągalny, ale będzie kosztował więcej i pozostawi mniejszy margines błędu niż w poprzednich latach. Europejskie moce importowe LNG znacząco wzrosły od 2022 roku, osiągając 270 mld m³ rocznej przepustowości według danych Bruegela, co daje fizyczną elastyczność. Koszt wykorzystania tej infrastruktury jest jednak funkcją globalnych cen rynkowych, których żadna instytucja w Brukseli nie ustala. Rynki azjatyckie wykazały znacznie większą odporność na bezpośrednie skutki surowcowe zakłóceń w Ormuzie — częściowo z powodu innego miksu energetycznego i geograficznego oddalenia od cieśniny. Europa takich buforów nie ma.

W przypadku nawozów okno jest jeszcze węższe i bardziej palące. Aplikacja azotu na europejskie żniwa 2026 koncentruje się na wiosnę i wczesne lato. Ocena Copa i Cogeca, że zapasy pokrywają zaledwie 45–50% potrzeb, to nie ostrzeżenie na przyszłość. To problem bieżącego sezonu. Jeśli europejscy rolnicy nie zdołają zastosować odpowiedniej ilości azotu w tym sezonie wegetacyjnym, wpływ na plony 2026 będzie widoczny w danych żniwnych już w sierpniu. Inflacja cen żywności, którą wstępny szacunek Eurostatu za kwiecień umieścił na poziomie 2,5%, ma przed sobą kolejną falę wzrostu, jeśli plony zawiodą. Presja deflacyjna, którą Chiny nadal eksportują poprzez towary przemysłowe, nie równoważy inflacji żywności i energii w europejskim koszyku konsumenckim. To zupełnie inne pozycje.

Zamiana dostawcy to nie to samo co bezpieczeństwo

Eurodeputowana z frakcji Renew Europe Ľubica Karvašová powiedziała w Parlamencie Europejskim w maju 2025, że rosyjskie nawozy to “po prostu import gazu w innej postaci”. Ta logika uzasadniała cła. Z równą siłą odnosi się do tego, co je zastąpiło. Amerykańskie nawozy to również gaz w innej postaci — konkretnie amerykański gaz łupkowy przetworzony na azot po cenach Henry Hub. Amerykański LNG to amerykański gaz wysyłany z amerykańskimi marżami. Europa zastąpiła rosyjski gaz, w formie nawozów i w formie skroplonej, amerykańskim gazem — w formie nawozów i w formie skroplonej. Ekspozycja geopolityczna jest jakościowo inna, jak słusznie argumentuje Bruegel. Ekspozycja cenowa nie jest niższa.

Raport IEEFA ze stycznia 2026 stwierdza wprost, że rosnąca zależność UE od amerykańskiego LNG “stoi w sprzeczności z planem REPowerEU, którego celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego UE poprzez dywersyfikację”. To nie jest stanowisko marginalne. To opinia instytucji, która najdokładniej śledziła unijne przepływy importu energii przez całą tę transformację. Standardowa odpowiedź UE wskazuje na rozwój OZE i spadający długoterminowy popyt na gaz. Ta odpowiedź jest strukturalnie poprawna w perspektywie dziesięcioletniej. Nie jest jednak odpowiedzią dla rolnika, którego nie stać na nawóz w marcu 2026, ani dla nabywcy gazu próbującego napełnić magazyny przed listopadem.

Obie ekspozycje staną się jaśniejsze do września. Sezon uzupełniania zapasów i okno żniwne zamykają się mniej więcej w tym samym czasie. Czy Waszyngton wykorzysta którykolwiek z tych elementów jako punkt nacisku handlowego — to zmienna, której żaden model nie ujmuje precyzyjnie. A Bruksela zakłada, że tego nie zrobi.

Zastrzeżenie: Finonity dostarcza wiadomości finansowe i analizy rynkowe wyłącznie w celach informacyjnych. Żadna treść opublikowana na tej stronie nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub instrumentów finansowych. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych rezultatów. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zawsze skonsultuj się z wykwalifikowanym doradcą finansowym.
Paul Dawes
Paul Dawes
Currency & Commodities Strategist — Paul Dawes is a Currency & Commodities Strategist at Finonity with over 15 years of experience in financial markets. Based in the United Kingdom, he specializes in G10 and emerging market currencies, precious metals, and macro-driven commodity analysis. His expertise spans institutional FX flows, central bank policy impacts on currency valuations, and safe-haven dynamics across gold, silver, and platinum markets. Paul's analysis focuses on identifying capital flow turning points and translating complex cross-asset relationships into actionable market intelligence.

Read more

Latest News