Reading time: 7 min
Elliott Investment Management ujawnił pakiet w Daikin Industries rankiem 16 kwietnia 2026 roku. Akcje skoczyły o 14 procent jeszcze przed przerwą obiadową. Nikkei 225 zamknął się na poziomie 59 518,34 — nowy rekord wszech czasów, wzrost o 2,4 procent w sesji, jak podał Bloomberg. Najbardziej agresywny fundusz aktywistyczny świata właśnie powiedział największemu na świecie producentowi klimatyzacji, że ten siedzi na skupie akcji wartym 1 bln ¥, o którym nawet nie raczył wspomnieć.
To nagłówek. Historia, która za nim stoi, dotyczy tego, co dzieje się z japońskimi akcjami od wybuchu wojny — i dokąd zmierza globalny kapitał.
Co wydarzyło się w czwartek rano
Oświadczenie Elliotta, opublikowane na otwarcie sesji w Tokio, potwierdziło to, o czym dziennik finansowy Nikkei już zaczął pisać: fundusze zarządzane przez firmę objęły około 3 procent Daikin Industries — producenta z Osaki, który przez trzydzieści lat budował pozycję globalnego lidera HVAC. Elliott określił spółkę jako “istotnie niedowartościowaną” i zażądał trzech rzeczy: wyższych marż operacyjnych, przeglądu działalności pobocznej oraz programu skupu akcji własnych, który — jak powiedziała Reuters osoba zaznajomiona z pozycją — mógłby w średnim terminie sięgnąć 1 bln ¥ (6,3 mld USD).
Warto to umieścić w kontekście. Daikin zaraportował 4,75 bln ¥ przychodów netto za rok obrotowy kończący się w marcu 2025, co oznacza wzrost o 8,1 procent rok do roku przy marży operacyjnej 8,46 procent. Współczynnik kapitału własnego wynosi 55,5 procent, dług do kapitału to 0,298, a bilans obciąża 841 mld ¥ zadłużenia. Argument Elliotta nie polega na tym, że firma jest w złym stanie — chodzi o to, że spółka o kapitalizacji 37 mld USD wyceniana jest na 21,8-krotność zysków, podczas gdy konkurencja dawno ją wyprzedziła. Mitsubishi Electric zyskało w tym roku 30 procent. Panasonic — 46 procent. Hitachi dołożyło 7,4 procent. Daikin przed listem Elliotta? Na zerze.
W sesji porannej akcje skoczyły nawet o 14 procent — według Bloomberga to największy jednodniowy wzrost od 2009 roku. Daikin potwierdził, że wie o objętym pakiecie, ale odmówił dalszego komentarza.
Mapa Elliotta w Japonii
Daikin to nie izolowana pozycja — to kolejny widoczny punkt kampanii, którą Elliott buduje na japońskim rynku akcji od trzech lat. Do początku 2026 roku skala zaangażowania była już na tyle znacząca, że zmieniła sposób, w jaki japoński establishment korporacyjny mówi o wartości dla akcjonariuszy.
Lista celów czyta się jak katalog zabetonowanej nieefektywności kapitałowej. Sumitomo Corporation. Mitsui Fudosan. Tokyo Gas, gdzie Elliott argumentował, że firma posiada portfel nieruchomości z luką między wartością księgową a rynkową szacowaną na 1,5 bln ¥ — jak wynikało z analizy opublikowanej w newsletterze Karim Al Mansour na Substacku. Kansai Electric Power. Mitsui OSK Lines, ujawnione 18 marca. A przed nimi wszystkimi — to, co Reuters określił jako “przełomowe zwycięstwo” w starciu z Toyotą, które zbudowało wiarygodność Elliotta wśród japońskich zarządów.
Moment, który uchwycił istotę tej zmiany, nie był żadną pojedynczą transakcją. Było to spotkanie. 5 marca 2026 roku Keidanren — federacja reprezentująca największe japońskie korporacje, filar powojennego establishmentu biznesowego — zaprosiła zarządzającego portfelem japońskich inwestycji Elliotta na zamkniętą sesję opisaną jako “szczera wymiana poglądów”. Sam fakt, że to Keidanren poprosił o spotkanie, a nie odwrotnie, mówi o stanie reformy ładu korporacyjnego w Japonii więcej niż jakakolwiek nowelizacja kodeksu.
Planowana na połowę 2026 roku rewizja Kodeksu Ładu Korporacyjnego, która ma rozszerzyć obowiązki powiernicze dyrektorów i zachęcić do kumulatywnego głosowania na rzecz niezależności rad, sformalizuje jedynie to, co rynek już wycenił. Zmiana w Japonii nie nadchodzi — ona już nastąpiła.
Dlaczego indeks poszedł w górę razem z Daikin
Nikkei nie pobił rekordu z powodu jednej firmy od klimatyzacji. Pobił go, ponieważ warunki, które wyniosły Daikin, są tymi samymi warunkami, które podnoszą wszystko inne na parkiecie.
Przez cały tydzień rajd napędzały spółki technologiczne. W samej środowej sesji — według Trading Economics — Advantest zyskał 4,7 procent, SoftBank Group wzrósł o 5,5 procent, a Lasertec poszedł w górę o 3,7 procent. Japońskie banki, beneficjenci stromej krzywej rentowności i oczekiwań, że cykl zamrożenia stóp, który sparaliżował banki centralne w marcu, właśnie się odwraca, dołączyły do ruchu: Mitsubishi UFJ w górę o 1,5 procent, Sumitomo Mitsui o 2,4 procent, Mizuho Financial o 3,7 procent. W czwartek to Daikin zajął pierwsze miejsce, ale kupowanie było na tyle szerokie, że indeks przebił szczyt z 27 lutego na poziomie 58 850 — ostatni rekord wszech czasów ustanowiony dzień przed wybuchem wojny.
Makroekonomiczny wiatr w żagle jest prosty do zrozumienia. Jen jest słaby, co powiększa marże eksportowe. Prognozy zysków korporacyjnych są rewidowane w górę. A premia geopolityczna, która ciążyła na japońskich akcjach od końca lutego, wyparowuje. Spadek Brent o 16 procent 8 kwietnia po zawieszeniu broni między USA a Iranem był zapalnikiem, ale odbudowa narastała już wcześniej. Prezydent Trump powiedział Fox Business w środę, że wojna “jest bardzo blisko końca”. Niezależnie od tego — jak podał New York Post — stwierdził, że druga runda negocjacji amerykańsko-irańskich może odbyć się “w ciągu najbliższych dwóch dni” w Islamabadzie.
Sześć tygodni temu obraz był dokładnie odwrotny. Nikkei zanotował najgorszą sesyjną stratę od wybuchu wojny w pewien czwartek, gdy Bank Japonii obarczył winą konflikt, na który nie miał żadnego wpływu. Jen stracił status bezpiecznej przystani w ciągu tygodnia, a zapasy gazu w Japonii spadły do trzech tygodni. Indeks gwałtownie się wyprzedał ze szczytów sprzed wojny na poziomie 58 850. To, co nastąpiło potem, było jednym z najszybszych odrabiań strat w nowoczesnej historii Nikkei: pełne odrobienie spadków, a następnie nowy rekord — wszystko w ciągu zaledwie siedmiu tygodni.
Problem benchmarkowy dla całej reszty
Tempo japońskiej odbudowy stawia pytanie o wartość względną, na które każdy alokator w Azji musi teraz odpowiedzieć — czy tego chce, czy nie.
Koreański Kospi zamknął się w środę na 6 091,39, w górę o 2,07 procent w sesji, jak podał CNBC. Napędzają go eksport półprzewodników, który wzrósł o 151,4 procent rok do roku w marcu — według danych Korea Customs Service. Ale ING już obciął prognozę koreańskiego PKB na 2026 z 2,2 do 2,0 procent, a problem z podażą helu, opisany w artykule o problemie Samsung i SK Hynix z helem, nie zniknął. Historia Kospi jest prawdziwa, ale to zakład na jeden sektor przebrany za indeks.
Hongkoński Hang Seng poruszał się w tym tygodniu w przedziale 25 900–26 200, przy czym JD.com zyskał 5,9 procent, a Alibaba 4 procent w środkowej sesji tygodnia. Hang Seng wciąż jednak znajduje się poniżej poziomu sprzed wybuchu wojny z Iranem, a kształt K chińskiej gospodarki — AI i technologie na pełnych obrotach, nieruchomości i zaufanie konsumentów wciąż w dołku — sprawia, że indeks jest kompozytem dwóch rynków zmierzających w przeciwnych kierunkach.
Indyjski Nifty, jak podkreślił Bernstein w ostatniej nocie, spadł o 12 procent od początku roku, a cel na koniec roku obcięto z 28 100 do 26 000. Rupia spadła do 95,22 w marcu. Zagraniczni inwestorzy portfelowi wycofali z indyjskich akcji 1,07 bln ₹ w tym roku kalendarzowym — wynika z danych NSDL.
Europejski STOXX 600 stracił 8 procent w pięć tygodni, gdy gra na odbicie stała się ofiarą rykoszetu. S&P 500, który w środę ustanowił nowy intraday na poziomie 7 003,82 — według CNBC — w pełni odrobił straty wojenne. Nvidia zmierza ku jedenastej sesji wzrostowej z rzędu, według tego samego źródła.
Japonia prześcignęła je wszystkie na pełnej rundzie. Nie dlatego, że była mniej wystawiona na szok — importuje niemal całą energię, a jej rezerwy LNG były niebezpiecznie niskie na początku marca — lecz dlatego, że strukturalny popyt pod japońskimi akcjami (reforma ładu korporacyjnego, zaangażowanie aktywistów, napędzana jenem ekspansja zysków, rewizja Kodeksu Ładu Korporacyjnego) dał kupującym powód, by wrócić szybciej niż na jakimkolwiek innym rynku azjatyckim.
Co rekord mówi następnemu kupującemu
Bank Japonii zbiera się 28 kwietnia. Rynki finansowe wyceniają około 60 procent prawdopodobieństwa podwyżki stóp — jak podaje Japan Times. Wicegubernator BOJ Ryozo Himino ostrzegł 11 kwietnia, że polityka pieniężna będzie musiała uwzględnić zarówno skalę, jak i czas trwania szoku gospodarczego wywołanego konfliktem, i wskazał stagflację jako realne ryzyko. Topix zamknął czwartkową sesję na 3 814, blisko własnego rekordu.
Istnieje wersja tej historii, w której podwyżka BOJ umacnia jena, kompresuje marże eksportowe i wypuszcza powietrze z rajdu. Jest też inna wersja — w której podwyżka sygnalizuje pewność siebie, przyciąga kapitał z rynku obligacji i potwierdza strukturalną tezę za japońskimi aktywami. Rynek gra obecnie drugą wersję. Timing Elliotta — ujawnienie pozycji w Daikin w dniu, gdy Nikkei pisał historię — sugeruje, że fundusz też ją rozgrywa.
To, co naprawdę mówi ten rekord, dotyczy architektury japońskiego rynku akcji w 2026 roku. To rynek, na którym Keidanren zaprasza aktywistę do stołu zamiast dzwonić do prawników. Gdzie firma od klimatyzacji o kapitalizacji 37 mld USD, współczynniku kapitału własnego 55,5 procent i marży operacyjnej 8,46 procent słyszy, że za mało się stara. Gdzie indeks bije rekord wszech czasów nie dlatego, że wszystko jest idealne, lecz dlatego, że zmieniło się wystarczająco dużo, by kapitał wciąż napływał. Pytanie nie brzmi, czy Nikkei zasługuje na ten poziom — pytanie brzmi, czy reszta Azji jest w stanie opowiedzieć równie przekonującą historię.